O roku, uff!

Przełom lat to czas kaca-zabójcy, wyjątkowej intensyfikacji wiochy w telewizji oraz urwanych przez fajerwerki rączek. Doświadczywszy dwóch pierwszych (przy czym drugiego o dziwo w większym stopniu) i dzięki wrodzonej zapobiegliwości uniknąwszy trzeciego, co pozwoliło mi zachować pełny komplet wypustek służących do obierania marchewki i pykania w klawiaturę, mogę płynnie przejść do ostatniego punktu noworocznej jazdy obowiązkowej – rankingu. Przychodziły mi do głowy pomysły złośliwe, na przykład nagroda za śledztwo dziennikarskie roku, ale że mamy być dla siebie dobrzy przecież, to tylko pięć najlepszych, najciekawszych, najlepiej przeze mnie zapamiętanych win zeszłego roku. Subiektywnie, od serca, w kolejności przypadkowej, ku pamięci i do siego. 1. IMG_20131117_162517 Labouriou 2011 od Marka Pesnot – nadloarskie cudo pite w specjalizującym się w winach z tego regionu londyńskim  barze Green Man and the French Horn. Powstaje z rzadkiego szczepu Abouriou, kojarzonego głównie z apelacją Côtes du Marmandais i daleko spokrewnionego z Malbekiem i Merlotem – jednak jeśli dla niezwykłej owocowej bomby od Pesnot szukać jakiegoś porównania, będą naturalne interpretacje Gamay czy Poulsarda. Niebywale soczyste, upojne, zaskakujące, niezapomniane. 2. IMG_20130616_190609  Barolo 2008 od trediberri. Andrea Oberto, to jeden z bardziej doświadczonych winemakerów La Morry, ale na przedsięwzięcie duży wpływ ma, dający mu twarz i imię, Nicola Oberto  – robią tu wino tak tradycyjne, że aż nowoczesne: bez grama ciężkości i przesuszenia, uderzające genialną kompozycją nut truskawek, wiśni i jagód. trediberri pokazuje, jak dużo uroku, pijalności i młodzieńczego wigoru można wycisnąć z Barolo. I jak wiele zależy tu, jak wszędzie, od właściwej osoby we właściwym miejscu. 3. Barbetta Sannio Barbera Barbetta 2010 z Antica Masseria Venditti. Nicola Venditti to enolog, znawca ampelografii i niestrudzony propagator win z niewielkiej apelacji Sannio, położonej na północy Kampanii. Z ocalonego przez siebie lokalnego klonu Barbery produkuje właśnie Barbettę – wino niepozbawione akcentów rustykalnych, ciut podwórkowe w obejściu (pun intended), ale przy tym niebywale świeże, jeżynowo-fiołkowo-anyżowe. Z założenia ciekawostka, a w rezultacie – fantastyczne, niezapomniane wino. 4.

95d66af019fc78f06b46a7f124e2e068

Regent 2012 ze Srebrnej Góry. Doskonałe wino z mojego ojczystego terroir, przywodzące na myśl proste, nieco rustykalne chianti – w dobrej cenie i estetycznej butelce (identyfikacja graficzna Winnicy Srebrna Góra została nominowana do prestiżowej nagrody w branży reklamowej – Kreatury, moim zdaniem bardzo zasłużenie). Czegóż chcieć więcej? Chyba tylko następnego rocznika, który – jak ćwierkają wtajemniczone ptaszki – zapowiada się świetnie. 5. 2403_1 Mendall od Laureano Serresa. Nie ukrywam, że mam nieustanny – mimo stosunkowo częstych degustacji – problem w ogarnięciu wszystkich win sprzedawanych pod marką Mendall, zwanych Terme du Guiu, Finca Espartal, Carabonica i bądź jak jeszcze, z których każde jest nieco inną kompozycją szczepów. Wszystkie łączy je jednak połączenie nut typowych dla win naturalnych – a więc grejpfrutowo-plastelinowych, mocno akcentujących owocowość – z prawdziwą głębią i powagą. Jedno z bezsprzecznych odkryć zeszłego roku No i tak. Oby 2014 nie był gorszy – a poprzeczkę ma wysoko ustawioną!

Reklamy


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s