Na Zweigelt babka wróżyła

chardoUchylając rąbka kulisy: kiedy rok temu w Łańcucie Wojtek Bońkowski zaproponował, by kolejny Konwent Polskich Winiarzy odbył się w Warszawie, rzucił przy okazji, że dobrą lokalizacją dla tej najważniejszej dla polskiego wina imprezy byłby Stadion Narodowy. Trwały wtedy jeszcze Mistrzostwa Europy – choć już bez udziału naszych orłów – na Stadion zwrócone były oczy całego kraju,  było przed aferą dachową i tej z dofinansowaniem z naszych podatków koncertu Madonny. Słowem, uwaga Wojtka zabrzmiała jak niezły żart. Tyle, że ten typ tak ma – nigdy nie wiadomo, kiedy żartuje.  No i nie żartował. Reprezentacja polskich winiarzy trafiła w tym roku na Stadion Narodowy – i zaprezentowała się o niebo lepiej, niż przepłacani kopacze skórzanego pęcherza.

VIII Konwent Polskich Winiarzy był imprezą udaną ze wszech miar. Konferencyjne sale Stadionu to reprezentacyjne, prestiżowe miejsce, które zapewniło jej odpowiednią oprawę. Program był przemyślany i sensowny, pozostawiał sporo miejsca na szczegółowe dyskusje, tak oficjalne, jak i kuluarowe. No i wreszcie wina. Świetne wina.

Moja miłość do polskiego wina z roku na rok przestaje mieć beznadziejny, werterowski charakter. Co więcej, traci sens stosowana do niedawna namiętnie taryfa ulgowa, ten swoisty disclaimer: – Dobre wino… jak na polskie. Coraz więcej rodzimych butelek nie musi wstydzić się porównania z dobrymi winami z Niemiec, Moraw czy Austrii. Średni poziom jest coraz wyższy, ewidentnych błędów winifikacyjnych coraz mniej, a i coraz częściej zdarzają się prawdziwe perły.

Dla mnie absolutnym hitem Konwentu są wina z lubuskiej Winnicy Equus, zlokalizowanej we wsi Mierzęcin, oba z udziałem szczepu Zweigelt, którego żywy, środkowoeuropejski charakter zdaje się bardzo dobrze pasować do naszych polskich warunków. Oba to wina młode, jeszcze pracujące, w tym momencie jeszcze nie siarkowane  – Cuvee Marina 2012 to kupaż Zweigelta z Rondem i Regentem, wino smakowite i odmianowe, choć rzeczywiście jeszcze in statu nascendi. Na stoisku winnicy spróbować było można też stuprocentowego Zweigelta – lekkiego, soczystego, sprężystego wina o nieodpartym uroku… Magia.

zweigelt

Ale to nie koniec przebojów. Znakomicie zaprezentował się modelowy Hibernal 2012 z Winnicy Pasjonata, o świetnym, tropikalnym owocu i nutach przywodzących na myśl Sauvignon Blanc. Solaris 2012 z małopolskiej Winnicy Kresy, intensywny, cytrusowy, o bardzo dobrej budowie – i z tej samej winnicy Klaret 2012, doskonałe, truskawkowe w ustach wino różowe z Ronda. I jeszcze Chardonnay 2012 i Riesling 2012 z Winnicy Wzgórza Trzebnickie, oba odmianowe, czyste, po prostu bardzo dobre.

A na koniec wino dla mnie wręcz symboliczne. Cztery-pięć lat temu zorganizowałem w Krakowie w ramach slowfoodowego święta Terra Madre Day degustację win małopolskich. Mieliśmy wtedy okazję pić jedne z pierwszych win od Marcina Lorka z Winnicy Smykań, wina od Zofii Michałowskiej z Zadory czy Macieja Kaplity z Winnicy Comte. Wśród uczestników był też Marcin Niemiec, właściciel świeżo wtedy obsadzonej podkrakowskiej Winnicy Amonit. Teraz w Warszawie miałem okazję wypić jego pierwsze białe wino, Cuvee Blanc 2012, kupaż Sibery, Kernera, Muscat Ottonel i Pinot Gris.

I było to bardzo dobre wino. Niech będzie za puentę.

 

Reklamy


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s