Nie ma lipy

JMR w obiektywie Newsweeka

JMR w obiektywie Newsweeka

Tak się jakoś dziwnie złożyło, że z dwoma autorami, którzy w ostatnich latach zrobili na mnie największe wrażenie, ja się w dużej mierze nie zgadzam. O Houellebecqu piszę tu dużo za dużo, więc już ani słowa, zwłaszcza, że o wiele bardziej stanowczo nie zgadzam się z drugim z nich – Jarosławem Markiem Rymkiewiczem.

Rymkiewicz to jest szaleniec. Szaleniec natchniony, najlepsze w tej chwili pióro, najlepsza klawiatura czy inna elektryczna maszyna do pisania, nie znam jego warsztatu, w Polsce – ale szaleniec bez wątpienia. W swoim dziele literackim kontrowersyjny,  ironiczny i prowokacyjny, w emocjonalnych wywiadach już bez zbędnych ceregieli wzywający wszystkich, którym jego polonocentryczna, martyrologiczno-mesjańska wizja dziejów nie odpowiada, by z Polski po prostu spieprzali.

Ale i tak czytam go z wypiekami na twarzy, nie mogę inaczej, zbyt mnie fascynują ścieżki, jakimi podążą jego umysł, niezwykłe oddanie tropieniu najdrobniejszych szczegółów i dezynwoltura, z jaką przechodzi od nich do metafizycznych uogólnień. Skrajny indywidualizm spojrzenia, solipsyzm wręcz, nieliczenie się z nikim i niczym, upojne połączenie bukoliki i makabry.

Tak więc panie Jarosławie Marku Rymkiewiczu, zanim spieprzę z Polski, pozwoli pan, że przywołam tu kilka pańskich odkryć – czy bardziej intuicji – na przykład w temacie winnych preferencji Jana Kochanowskiego.  To ciekawe.

Otóż na marginesie historii Samuela Zborowskiego (nie pytajcie), poeta z Milanówka snuje refleksje na temat win, jakie pijał poeta z Czarnolasu, bo że pijał, i to sporo, łacno z lektury Pieśni wynieść. Dochodzi przy tym do wniosku, że nie mogły to być wina węgierskie – cena litra takiego wina wynosiła bowiem trzy grosze, a za trzy grosze można było naonczas uszyć sobie solidne spodnie lub kupić, bagatela, dwadzieścia siedem litrów piwa! Kochanowskiego najnormalniej w świecie nie byłoby na węgrzyna stać.

Nic dziwnego, że ksiądz Skarga, który zapewne nigdy nie przypuszczał, że po kilkuset latach skończy jako koszmar licealistów, narzekał na zepsucie obyczajów, piętnując modę na wino, które na stołach i w piwnicach zastępowało piwo i wodę: „Każdy chce wino pić: już nie tylo woda, na którejjechmy przestawali, ale i piwo niezdrowe młodym i zdrowym!” Wino wchodzące na salony zamiast piwa, dyskusje na temat jego wysokich cen…  I jak tu nie uwierzyć Rymkiewiczowi, że nasza przeszłość określa naszą teraźniejszość?

Albo szesnastowieczny wynalazek, który przydałby się i dzisiaj – otóż drzwi każdego szynku musiały być odpowiednio oznaczone, by gość wiedział, dzban jakiego wina przed nim stanie. Widzisz na wrotach wieniec słomiany? Możesz być pewny, że otrzymasz wino morawskie. Jeśli zaś wieniec jest zielony, ale ma pośrodku krzyż spleciony ze słomy – czeka na ciebie wino lindeburskie i snatocierskie. Proszę, nie pytajcie mnie, co to oznacza, bo nie mam zielonego pojęcia. Ale taki system oznaczeń i dziś pomógłby uniknąć wielu gorzkich rozczarowań.

W wiecznego, karmiącego się krwią i masakrą, przesiąkniętego anarchizmem szlacheckiej Złotej Wolności polskiego Króla-Ducha, o którym tak frapująco pisze Rymkiewicz, nie wierzę. Nie chcę i nie mogę. Ale w to, że z Mistrzem Janem, który pod wiązami w Czarnolesie kazał rozstawiać stół, toczyć z piwnicy beczki wina i używał życia na całego, kładąc jednocześnie fundamenty pod całą polską literaturę, no więc w to, że z nim mnie, nas wszystkich, łączy jakaś więź szczególna, która wychodzi poza geny i poza język, tak, w to jestem skłonny uwierzyć.

Miło szaleć, kiedy czas po temu,

A tak, bracia, przypij każdy swemu,

Bo o głodzie nie chce się tańcować,

A podpiwszy, łacniej już błaznować.

Reklamy


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s