Możliwość wyspy

Raz w życiu – proszę mi wybaczyć tę skatologiczną wycieczkę, przysięgam, że to się nie powtórzy – zrobiłem kupę w lesie. Nie pamiętam już szczęśliwie, jaka przykra okoliczność zmusiła mnie do tej upokarzającej kapitulacji wobec własnej fizjologii, ale dobrze pamiętam mocne postanowienie, jakie wtedy powziąłem: nigdy więcej. Nie po to wynaleziono instytucją Water Closet (pierwsze zanotowane użycie tego wyrażenia miało miejsce w 1755 roku), nie po to pokolenia higienistów walczyły o prawo ludzkości do ogólnodostępnej kanalizacji, by teraz powrót do natury przybierać miał tak tragikomiczne formy.

Ja jeszcze raz przepraszam, ale to traumatyczne wspomnienie, zagrzebane w głębi podświadomości, uderzyło mnie z całą mocą, gdy zauważyłem gdzieś milionowy wariant pytania: – Jaką książkę/płytę/pluszową zabawkę zabrałbyś ze sobą na bezludną wyspę? No na miły Bóg!!! Czy naprawdę wybierając się na bezludną wyspę należy przede wszystkim zatroszczyć się o wybór lektury, którą będzie się tam katować bez końca?!? Survival jest mi równie obcy co kolekcjonowanie motyli, ale wystarczy to jedno leśne wspomnienie, bym w pierwszej kolejności pomyślał raczej o saperce.

No, chyba że mamy na myśli jedną z tych luksusowych wysp, na których bezludność oznacza po prostu, że poza dyskretna obsługą nie spotykamy zbyt wielu osób, które mogłyby nas zanudzać. Im jestem starszy, tym wizja spędzenia reszty życia w takim miejscu – pod warunkiem uczciwego zaopatrzenia w owoce morza – wydaje mi się bardziej pociągająca. Ot, takie nieustające mizantropiczne wakacje. I rzeczywiście w takim wypadku pytanie o to, co byśmy ze sobą zabrali, nabiera sensu.

Gdyby ktoś kazał mi więc wskazać jedno wino, które mógłbym pić do końca życia, po krótkim i – raczej pro forma, niż rzeczywistym – wahaniu, wskazałbym wino z Libanu. Tak, z Libanu. Chateau Musar. Bo to też jest wino ze swojej własnej wyspy – żyznej doliny Bekaa, w której winorośl uprawiano od 6000 lat i gdzie w 1930 roku Gaston Hochar, potomek XII-wiecznych krzyżowców, rozpoczął historię Chateau Musar.

Winnica ta jest legendą. Z kilku powodów. To jej niekorzystne położenie geopolityczne sprawia, że czasami pociski przelatywały praktycznie nad głowami winiarzy, którzy mimo to się nie poddawali. To tutaj uprawiano winorośl nieinterwencyjnie, rezygnując z chemii, selekcjonowanych drożdży i przesadnego siarkowani na długo przed tym, nim stało się to modne. To stąd pochodzące wreszcie wina – tak czerwone, jak i białe, zasłynęły ze swej długowieczności. Chateau Musar trafia do sprzedaży w wieku siedmiu lat (a więc obecnie rocznik 2005), jako wino wspaniałe, ale wciąż jeszcze młode. No i wreszcie – ceny. Jak na wina, które wytrzymują porównanie ze swoją legendą, butelki Hocharów są nieprzyzwoicie tanie: od ok. 160 zł za główną etykietę Chateau Musar do mniej niż stu (!) za Hochar Père et Fils, wino w zasadzie nie mniej zjawiskowe.

Za co kocham Chateau Musar? Niełatwo w kilku słowach podsumować tę mnogość wrażeń z wielu roczników obu etykiet, ale spróbujmy: za połączenie niezwykłej świeżości, kwasowości i pijalności z balsamiczną ewolucją, która nadaje im aksamitnej gładkości. Za bezsprzeczną elegancję, która nie boi się naturalności – w nosie często pojawia się lotna kwasowość, w końcówce czuć zaś przeleżałe poziomki. Ale dzięki tej naturalistycznej klamrze tym mocniej i wyraźniej lśni klejnot koronkowej struktury oraz niesamowicie soczystego, czereśniowo-likierowego owocu, który sprawia, że od Chateau Musar po prostu nie da się oderwać.

Dlatego właśnie wybieram je jako oficjalne wino swojej tropikalnej emerytury pomostowej na luksusowej bezludnej wyspie. Niech będzie, na każdej bezludnej wyspie. Po co komu saperka, kiedy jest Musar?

Reklamy

3 komentarze on “Możliwość wyspy”

  1. Kris pisze:

    Zgoda – wino zjawiskowe (Musar, Hochar jednak mniej IMO), zgoda – jedno z najlepszych, jeśli nie najlepsze jakie piłem. Ale zostawiam sobie furtkę z deklaracjami na lepsze finansowo czasy i poznanie wielkiej piątki;)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s