Pitagoras bywaj zdrów

Lato, lato, lato czeka, razem z latem czeka rzeka. Nikomu się nie chce ani pisać o winie, ani tym bardziej czytać. Pić owszem, ale żeby nie musieć myśleć o tym przy okazji. Piękne jest to i słuszne, radość ma trwać w narodzie, kontynuacja piknikowej atmosfery zaprowadzonej przez panów piłkarzy.

W jej poszukiwaniu większość rusza do placówek handlu masowego – ale po wina zarazem pyszne i bezpretensjonalne równie dobrze można się udać w stronę przeciwną. W niszę nisz. Do piwnicy. Do Givenchy’ego.

Enfant terrible polskiego importerstwa wrócił z wyprawy do Francji z portfolio bogatszym o kilka etykiet. Na chybił-trafił wybrałem spośród nich dwie. I trafiłem raczej niż chybiłem.

La Folle Blanche 2011 od Marca Pesnota to białe wino z ponad sześćdziesięcioletnich krzewów tak właśnie zwącej się, ekstremalnie dziś rzadkiej odmiany – zupełnie naturalne, niesiarkowane. W nosie atakuje niezwykła wprost świeżość i mineralność na jabłkowo-drożdżowej podbudowie (wino jest starzone nad osadem). Usta są gładkie, dobrze zbudowane, pełne soczystego jabłka. Smakowite, oryginalne, elegancko zaokrąglone, ale wolne od ociężałości – znacznie więcej niż tylko ciekawostka.

Druga butelka to czerwień, La Volcanique 2011 z Cotes du Forez, od panów Verdiera i Logela.  Zrobione w dobrym bożolskim stylu z gron Gamay, aromatycznie nieco podwórkowe, z odrobiną rześkiej kiszonki. Niestety w aksamitnych i przyjemnych w sumie ustach pojawia się na początku nuta krzemienna, redukcyjna, nieco siarkowa – nie dominująca na szczęście dobrego owocu… Ale jednak to jedno z tych win bardziej wsobnych, surowych i wymagających.

W sumie zaś wypiłem dwa ciekawe, raz w oryginalności, raz w swej prostocie, wina na lato, prosto z hipsterskiej wnęki w drogocennym gruncie w centrum stolicy. Zdyskontujcie je, biel zwłaszcza, jeśli nadarzy się okazja, zamiast biegać z wywieszonym językiem po upalnych dyskontach.

Do widzenia wam canto, cantare!

Reklamy

5 Komentarzy on “Pitagoras bywaj zdrów”

  1. Poprawcie towarzyszu to starzenie „pod osadem” 🙂

    W artykule o winach Givenchy nie użyliście ani razu słowa „utlenione”… zaczynam się niepokoić.

  2. Kris pisze:

    Piknikowa atmosfera zaprowadzona przez piłkarzy? Mam nadzieję, że nie miałeś na myśli polskich:D

  3. rurale pisze:

    Wnęka jest wyjątkowa, ale chyba nie hipsterska. Może byłaby gdyby stał przed nią tłumek bywalców Charlotty albo Burger Baru. A chyba nie stoi?:)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s