Bardzo biali, trochę czerwoni

Kolejne, mniej lub bardziej zwycięskie remisy naszej jedenastki to jest doskonały pretekst, żeby raz jeszcze powałkować tak częsty na tych łamach temat polskiego wina. Bo patriotyzm ma wiele obliczy i jednym z nich niech sobie będą narodowe uniesienia wokół kopanego przez dżentelmenów skórzanego pęcherza, ale drugim jest z pewnością wspieranie polskiego winiarstwa.

Można by się tu zresztą pokusić o naciąganą mocno paralelę – naciąganą przede wszystkim dlatego, że winiarstwo to jest u nas wciąż obszar pionierski, a w piłkę kiedyś przecież umieliśmy grać. Ale nie da się ukryć, że przez ostatnie lata kibicowanie polskiej piłce i polskiemu winu nosiło pewne cechy wspólne: wielkie emocje, wielkie nadzieje, dużo rozczarowań i rozpaczliwe szukanie usprawiedliwień i eufemizmów. No i na tym tle gwiazdy – nieliczne, ale mocno świecące na firmamencie, winnym czy futbolowym, takie, którym niestraszna konkurencja nawet z mocnymi graczami zza granicy.

Czy w tym roku kibice piłki i kieliszka będą mieli powody do radości, czy wysiłki ostatnich lat wreszcie przyniosą – jak mówi z niezapomnianym akcentem w reklamie telewizyjnej minister Sawicki – bogaty plon? Już w tę sobotę dowiemy się jak będzie z piłkarzami. Odpowiedź na pytanie o winiarzy powinien dać VII Konwent Winiarzy Polskich, który odbędzie się tydzień później w Łańcucie. Ptaszki na fejsie ćwierkają, że weźmie w nim udział 90 winnic, prezentujących w sumie aż 130 polskich win! Konwent powinien dać więc o naszym winiarstwie wyobrażenie nie gorsze, niż obserwacja spotkania z Czechami o stanie naszej kopanej. Co więcej, w niedziele 25. czerwca na Zamku w Łańcucie za jedyne 20 zł każdy będzie mógł podczas otwartej degustacji wyrobić sobie na ten temat własne zdanie – przyznacie, że w porównaniu z cenami biletów na mecze reprezentacji to niewiele.

Do czasu rozstrzygnięć polecam nowy rocznik od sprawdzonych winiarzy – polskich Lewandowskich i Błaszczykowskich spod znaku Dionizosa, czyli od Basi i Marcina Płochockich. Ich dzieł próbuję od kilku lat, ostatnio miałem okazję poznać osobiście twórców i odwiedzić winnicę, doprawdy imponującą. Wina z rocznika 2011, próbowane przy okazji Święta Wina w Janowcu oraz kupione w Wina.pl przy ul. Krowoderskiej w Krakowie, okazały się po prostu znakomite.

Rosé pije się właściwie samo, ma owoc pełny i przyjemny oraz przygarść cukru resztkowego, który czyni je nad wyraz przyjaznym nawet mniej wyrobionym odbiorcom.  Aura, czyli Aurora winifikowana na półsłodko to nie do końca moja bajka, ale już konkretnie kwasowa, świeża Zibra (czyli Sibera) i mocniejszy nieco, dobrze zbudowany Seysey (Seyval Blanc naturalnie) to wina solidne jak forma naszych rodaków z Dortmundu. Stawki dopełnia czerwony Geltus, Zweigelt, kolejny dowód na to, że w winnej ruletce Polska powinna mocno obstawiać czerwone – odmianowa korzenność dobrze dopełniona czerwonymi owocami, średnia budowa i przede wszystkim zupełna czystość, rzecz wciąż u nas nie tak oczywista.


Słowem, zachęcam do win od Płochockich. Bronią się jak, nie przymierzając, Tytoń.

Reklamy

3 Komentarze on “Bardzo biali, trochę czerwoni”

  1. Kris pisze:

    Czy mi się zdaje, czy się nam Kubuś mocno footballowy zrobił? Ostatnio samochody, teraz piłka, cholera jasna, niedługo się z Ciebie nabuzowany adrenaliną macho zrobi:)
    A i zdjęcie ładne tej buteleczki – Twój tel takie robi? Wypas.
    No i last but not itd. wina mamy lepsze niż ruskie, ha!

  2. Grzegorz pisze:

    Jest coraz lepiej i doceniają to nie tylko krajowi winomaniacy….
    Poniżej nius z dzisiejszego poranka …

    Podkarpaccy winiarze zdobyli dwa złote medale i jeden srebrny w międzynarodowym konkursie Muvina 2012 w Preszowie na Słowacji – poinformowała sekretarz Stowarzyszenia Winiarzy Podkarpacia Ewa Wawro.
    Dodała, że konkurs Muvina to jedno z ważniejszych wydarzeń winiarskich w tej części Europy.

    W tym roku odbyła się 17. edycja tej imprezy. W konkursie udział wzięło 500 win z 14 krajów, oceniało je 30 międzynarodowych degustatorów m.in. ze Słowacji, Czech, Węgier, Chorwacji, Hiszpanii, Izraela, Rosji, a także z Polski
    W konkursie wystartowało pięć win z Podkarpacia. Złoty medal, w kategorii win białych półsłodkich, otrzymała Winnica Klonowego Liścia spod Strzyżowa (Podkarpackie) za wino Cuvée 2011
    Złoty medal otrzymało także Cuvée likierowe 2009 z Winnicy Golesz w Jaśle.

  3. kazik pisze:

    Piłem wino Płochockich na Zamku w Dubiecku i kupuję w Warszawie przy ul. KEN. Rose jest rewelacyjne. Czytałem w „Horyzoncie Podkarpackim” obszerny artykół.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s