Perfidny różowy Albion

Nie ukrywam, że mam do Zjednoczonego Królestwa stosunek ambiwalentny. Jako nadaktywne czytelniczo dziecię pochłonąłem komplet wydanych u nas powieści Agathy Christie, wyrabiając sobie w głowie kompletnie anachroniczne wyobrażenie Anglii jako kraju romantycznych wrzosowisk, nienagannych dżentelmenów w białych rękawiczkach, lekarzy-opiumistów z Harley Street, pułkowników z rudymi bokobrodami, którzy dopiero co wrócili z Indii oraz dam z najlepszego towarzystwa, mdlejących przy byle okazji. Po paru latach jednak odwiedziłem Wielką Brytanię osobiście i… chyba sami rozumiecie.

Teraz Anglia odwiedza mnie – hordy angielskich kibiców, tropem swojej reprezentacji, zwalą się do Krakowa, by deptać Błonia, pić piwo i ogólnie robić porutę. Proszę mi wierzyć, nie piszę tych słów bazując wyłącznie na stereotypach i na tym, co oglądam w BBC Lifestyle. Przez ostatnich parę lat Brytyjscy turyści pokazali się w Krakowie z jak najgorszej strony.

W Warszawie tymczasem, wydawało mi się dotychczas, nie jest tak źle. Marks&Spencer, czołowa brytyjska sieć marketów, założyła swoje przyczółki w stolicy i handluje w nich workowatymi ciuchami, ładnie zapakowanym jedzeniem – i całkiem fajnymi winami. W sklepach tych dostępna jest selekcja stworzona na potrzeby brytyjskiego rynku, nie znajdziemy tu więc win od flagowych producentów ani od słynnych niszowców, ale za to dobrze skrojony, reprezentatywny zestaw win z najważniejszych światowych apelacji. Ja osobiście największą słabość mam do uroczego M&S-owego Beaujolais… Ale przy okazji ostatnich odwiedzin mój wzrok przykuła szeroka, sezonowa oferta win różowych. A wśród nich – wino angielskie. Tak, angielskie.

Dotychczas sporo słyszałem o tamtejszych winach musujących, żadnego nie miałem jednak okazji próbować. No, a brytyjski róż w Polsce to już zupełna egzotyka – ostatni mieliśmy okazję oglądać w 1996 roku, na policzkach odwiedzającej nas Królowej Elżbiety II. Niestety, jedyna jeszcze analogia, na jaką mogę sobie pozwolić, to kwestia wieku – English Rosé z Chapel Down Winery to rocznik 2008. W świecie win różowych, poza nielicznymi wyjątkami, to wiek godny sędziwej monarchini.

O ile jednak Elżbieta II to wciąż kwintesencja formy i elegancji, o tyle wino swój najlepszy czas ma już zdecydowanie za sobą. Co prawda słynna nordycka kwasowość nie pozwala mu się rozpaść kompletnie, ale już owoc jest jedynie swoim bladym cieniem, a siarkowo-gnilne aromaty sprawiają po prostu przykrość.

Szkoda okazji, można by skosztować wina brytyjskiego w szczytowej formie, a nie na smutnej emeryturze w Polsce. Ale, z drugiej strony, jeśli angielska reprezentacja ma przy polskiej wypaść tak, jak Rosé z Chapel Down przy Rosé Płochockich, to odżałuję te kilka dych panom Marksowi i Spencerowi.

Advertisements

One Comment on “Perfidny różowy Albion”

  1. Kris pisze:

    W istocie jest coś absolutnie zdumiewającego, w rozmiarach różnicy pomiędzy naszym wizerunkiem Anglików, zanim do nas się ruszyli, a tym, jacy są naprawdę, kiedy już tutaj dotarli. To raz. Dwa – róż na policzkach królowej śliczny. Znaczy nie że naprawdę, ale porównanie. No i jak nasi dojdą dalej niż Anglia, to chyba z wrażenia 10 takich kupię:)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s