Pozy i kryzy

@La Tavolozza del gusto

Wczoraj przegrała Barca. Dziś przegrał Real. Wczoraj wszyscy się cieszyli, dzisiaj – wręcz odwrotnie. W Madrycie nie sposób uciec od mnóstwa rzeczy: piłki nożnej, kanapek z dorszem, ludzi w garniturach, ozdobnych piesków. W zasadzie w Madrycie w ogóle nie sposób uciec. Więc ostatecznie dorwała mnie legenda.

Mercado de San Miguel tylko z pozoru wydaje się zwyczajnym targiem spożywczym. W gruncie rzeczy to doskonale funkcjonujące przedsiębiorstwo nastawione na obsługę, za przeproszeniem, ruchu turystycznego: to stoisko serwuje owoce morza, tamto ostrygi, tutaj można dostać kawior, a tam flaczki po madrycku. Ot, taki post-targ, lub, lepiej, targowisko próżności.

Wśród wielu stoisk jedno oferuje wyłącznie wino. Przeważnie masówka, nudy, banalna waniliowa beczka lub taniny ściągające jak gimnazjaliści w prywatnej szkole. Ale można tutaj znaleźć coś ciekawego, np. znakomicie ewoluowane, zjawiskowo pełne i świeże zarazem wino z Prioratu, Volto 2005. Albo napić się kieliszek – za cenę, która z każdego uczyniłaby Oburzonego i kazała mu okupować Plaza del Sol – najsłynniejszego chyba wina Hiszpanii i jednego z najbardziej znanych na świecie, Vega Sicilia Unico 2000.

Konfrontacje z legendami mają do siebie, że zawieszają pułap oczekiwań strasznie wysoko. Dodajcie do tego atmosferę radośnie barową, tłumy turystów przepychających się łokciami i z daleka już wrzeszczących: – Rioja! – albo – Cava! – oraz fakt, że ręce mi śmierdziały niemożebnie dopiero co zjedzonymi pąklami (rodzaj owoców morza z tej drugiej Galicji), a uzyskacie w miarę pełny obraz tej pożal się Boże degustacji.

I rzeczywiście, początek był rozczarowujący. Bo jak to, jedno z najsłynniejszych win świata pachnie dość powściągliwie? Nie zwala z nóg strukturą przywodzącą na myśl pięść wepchniętą do ust, finiszu nie da się odmierzać biciem kościelnych dzwonów? Płacę – żądam, proszę mnie natychmiast zachwycić i odurzyć ! NA-TYCH-MIAST!

A prawda jest taka, że to zupełnie niezwykłe wino jest wyzwaniem na wskroś intelektualnym. W wieku lat dwunastu, analogicznie do człowieka, choć wciąż ciut niewyraźne, może nawet głupkowate, pokazuje niesamowity potencjał na przyszłość i cudowną niewinność już teraz. Subtelne aromaty owocowe i korzenne rozwijają się co prawda powoli jak kariery polskich piłkarzy, ale usta łączą elegancję Bogusława Kaczyńskiego z koncentracją Tadeusza Sznuka i finiszem godnym Leszka Millera (albo Justyny Kowalczyk, proszę sobie wybrać). To jest potęga w ryzach, owoc w ramach, przyszłość w dobrych rękach.

Tak, Vega Sicilia Unico 2000 posiada jedną wielką zaletę – nie jest zbyt. Jest po prostu w punkt. I nawet jeśli ten punkt absolutnie nie jest wart oburzających pieniędzy ani nie ma w sobie nic odurzającego, to warto go docenić za osobność i wyrazistość.

To nie jest frenetyczny El Greco i jego pozy, to kościsty Velázquez i jego kryzy. Surowość, na którą jestem gotowy.

Advertisements

3 komentarze on “Pozy i kryzy”

  1. Kris pisze:

    To jak już jesteś w Hiszpanii, to pamiętaj o przywiezieniu porządnie zabeczkowanej Crianzy dla Josepha. Zrobi się blind testing, podczas którego będziesz opowiadać, że to biodynamika prosto od winiarza Jose, który hoduje byki i robi zmysłowe wino w okolicach Santiago de Compostela. Na pewno się ucieszy;)

  2. monty pisze:

    “… i finiszem godnym Leszka Millera (…). To jest (…) przyszłość w dobrych rękach.” Co oni Ci tam zrobili?!

    • Kris pisze:

      Kuba leci z prądem – Leszek dostał 92%, to JTJ uznał, że warto o nim napisać. Ale chill, w głębi duszy woli Kowalczyk;)
      Najlepszego!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s