Terroir ziemi czarnej

Osoby:

Klient

Kelner

Rok 2025. Katowice, Polska. Restauracja regionalna.

Klient, pochylony nad menu, z namysłem:

– Poproszę roladę z kluskami i modrą kapustą. A do tego kieliszek miejscowego wina.

Kelner, gnąc się, uniżenie:

– Służę panu uprzejmie…

Owacje, kurtyna.

To wbrew pozorom nie teatr absurdu, żaden Ionesco ani Beckett dla ubogich, ale realizm pełną gębą – może tylko tyle, że przy przyjęciu pewnych optymistycznych założeń. Śląskie wino jest bowiem faktem już dzisiaj.

Winnica senna, niby jesienna - choć zimowa.

Póki co to jego skromne początki, ale gdy słucha się Piotra Jaskóły, gdy ogląda się jego posiadłość, Winną Zagrodę, schludną, położoną na pięknym południowym stoku winnicę (jak trudno uwierzyć, że mieści się w administracyjnych granicach miasta Katowic), gdy wreszcie próbuje się jego win, jeszcze nieśmiałych, ale jakże obiecujących, łatwo uwierzyć w tę wizję. Wizję wina śląskiego, naszego, polskiego.

Póki co rośnie uprawia on 0,5 hektara winorośli, odmian reprezentatywnych dla najnowszych nurtów poszukiwań polskiego winiarstwa. Z czerwonych znajdziemy tu Rondo, Cabernet Cortis i Monarcha, z białych zaś Solaris, Biancę i Johannitera. Wszystko to młode, trzyletnie nasadzenia, dzieciątka jeszcze, niedorostki. Powstają z nich w tej chwili dwa wina, właściwie dopiero co powstały – Hanna, kupaż odmian białych, nazwany tak na cześć córki właścicieli, oraz Charbon, wino czerwone. Charbon to po francusku węgiel. Jesteśmy na Śląsku.

Hanna 2011 zaczyna się mało obiecująco, od nut lekko zielonych i dominujących aromatów siarkowych. Usta jednak mają świetną świeżość i elegancję, a i nos odwirowuje się w stronę środkowoeuropejskich zapachów rumianku czy balsamu do ciała – widać tu potencjał codziennego białego wina dobrej klasy, w stylu porządnej Słowacji czy Węgier.

Oparte głównie na Rondzie Chabron 2011 to zaś młode wino w stylu bożolskim, zaskakująco czyste,  pełne aromatów czekoladowych, czereśniowych i cukierkowych. Obłe, ładnie zbudowane, równoważące swój lekko niepoważny nastrój ziemisto-mięsną tonacją tła. Wino nie tyle nawet pijalne, co pitne. Jak woda.

Nagroda ze debiut - bez wątpienia zasłużona.

Bo nie jest prawdą, że to my wybieramy, gdzie sadzić winorośl. To ona sobie wybiera,tak miejsca, jak ludzi. I wygląda na to, że, cholera jedna, nie mogła lepiej trafić.

PS. Do tego dodajmy przepyszne, wytwarzane na miejscu sery z mleka kóz należących do właścicieli. Państwo pozwolą, że ich sobie przedstawię:

Advertisements

2 komentarze on “Terroir ziemi czarnej”

  1. Popieram, sery mają genialne. Co do wina mialem przyjemność „spotkać” tylko Hannę, na początku myślałem, że będę na „nie”, ale jak dla mnie dużo nut grejpfruta , trawy stworzyło coś oryginalnego, żebym jeszcze wyczul ten rumianek i balsam ( jaki :))) ) to bylbym po dwakroć szczęśliwy. Mi pasuje. Teraz tylko zbieram się ,żeby podjechać po sery 🙂

  2. Łukasz pisze:

    piękna wizja, zaiste! miejmy nadzieję się spełni!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s