Pęknięcia i bąbelki

Photo by Vinnoseur

W porządku, bez ściemy, żadne tam ą ę, żadne bułkę przez bibułkę. Pękło sporo w tego Sylwestra, i nawet myśmy, ci rozpękujący butelki, nieco od tego wszystkiego popękali i w zasadzie do dziś się sklejamy. Ba, niektórzy pewnie nawet się trochę rozklejają, bo i jest się nad czym rozklejać  – celebracje miały jednoznacznie winny charakter, a wszystkie wina, które piliśmy, były charakterne. Nie mogło zresztą być inaczej, skoro przyjęły nas gościnne progi Redaktora Tomasza K., a wśród świętujących znalazł się Joseph di B. vel Vinnoseur. Przy tak nieprzejednanych ewangelistach win naturalnych nawet największy hipster polskiej blogosfery, choćby nie wiem jak się wytężał, jak w wielkich i jaskrawych oprawach ubrał okulary i jak wiele hajsu zostawił Jadze Hupało za funky fryzurę, wyjdzie na nudnego mainstreamowego mydłka.

Piliśmy więc naturalnie, naturalnie. Były dwie butelki magnum przez Josepha dostarczone: wyznaczające standardy bezwstydnej pijalności Contadino 2007 od Franka Cornelissena, belgijskiego szaleńca ze zboczy Etny, oraz niesłychanie świeży po dziś dzień, żywy choć bez grama dodanej siarki, friulijski kupaż Pinot Nero i Cabernet Sauvignon od Bressana z 2000 roku. O ile koledzy, bardziej bez wątpienia doświadczeni, na Bressana wyrzekali, że się był nie otwarł i że nadto jednowymiarowy, a w zachwytach nad Contadino wprost rozpływali, o tyle mnie Bressan ujął jakością owocu, sprężystością i niekłamaną soczystością, Contadino zaś po prostu potwierdziło swoja klasę. Tylko tyle i aż tyle.

Był nowy rocznik Mon P’tit Barriot, 2010, wina roku w kategorii do 50 zł wg Magazynu Wino, i Mademoisselle Lilly 2010, bogate i aromatyczne nowe białe wino Bojanowskich, i wina Pierre’a Fricka. Było też wreszcie Tuderi 2006 od Dettoriego z Sardynii, dla mnie butelka wieczoru, wino głębokie i ekspresyjne zarazem, pyszne po prostu, doskonale zbudowane, mocne owocem, wszechstronne… Mimo okoliczności skrajnie niesprzyjających poważniejszym refleksjom, nie sposób było przejść nad nim ot, tak do porządku dziennego – a właściwie północnego, bo północ zbliżała się nieuchronnie.

I właśnie w związku z północą ostatnie spostrzeżenie. Na Gali Grand Prix Magazynu Wino tryumfy święciła włoska Franciacorta – ale ja mam w dziedzinie win musujących za zeszły rok innego faworyta. To Cremant d’Alsace, szampańską metodą produkowane wina alzackie, do niedawna zaledwie śladowo obecne na polskim rynku. W 2011 zaś mogliśmy wybierać już m.in. pomiędzy ekstremalnym Pierre’m Frickiem, eleganckim Bernardem Haegelinem, kontrowersyjnym Julienem Meyerem  i wreszcie świeżo rzuconym do likusowej 13-tki Cremant 2008 od Alberta Manna. To fantastyczne wino w stylu szampańskim, jesiennym, ciut piwniczne, ciut szarlotkowe, ale przy tym wszystkim dość subtelne i powściągliwe wspaniale wpisało się w krajobraz noworocznego świętowania.

Dziś zaś, gdy mija sylwestrowa gorączka, a my wszyscy, noworoczni rozbitkowie, próbujemy jakoś przetrwać do Trzech Króli, nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć wszystkim gościom Kontretykiety – naprawdę wszystkim, także tym najbardziej krytycznie nastawionym – odwagi i samych sukcesów w omijaniu głównego winiarskiego nurtu, a przynajmniej wyłuskiwania z niego tego co wyjątkowo nasze i tego co nasze, bo wyjątkowe.

Niech przy tym każdy sam sobie tę wyjątkowość definiuje – jak K.Sch., który wśród naszych naturalnych ekscesów głośno wyrażał tęsknotę za odbeczkowymi taninami i tradycyjnymi apelacjami, bo taka jest jego kontrrewolucja – niech sam główkuje, jak iść o krok dalej, jak i wobec kogo być na przekór, jak myśleć pod prąd. Bo jak głosił stary góralski dowcip – z prądem to byle gówno płynie. O!

Reklamy

13 komentarzy on “Pęknięcia i bąbelki”

  1. Kris pisze:

    Contadino potwierdziło swoją mistrzowską opinię poprzez wariację na temat soku z buraków:) Pardon połączonych z malinami;)
    Ja się panie kolego będę buntować niczym w Tangu Mrożka, czyli a rebours;)
    Dla wszystkich współbiesiadników oraz wszystkich kontrowych czytelników – najlepszego w nowy rok!
    K.Sch

  2. Frank Cornelissen jest Belgiem. Do siego!

  3. Kris pisze:

    Ja przeczytałem, że jest Bogiem i już się zacząłem martwić:D

  4. … a ja z innej beczki ..Mademoisselle Lilly 2010 mozna dostać u Kamila ?

    • pinkas pisze:

      Witam,

      niestety Medemoisselle oraz najnowsze wino od Bojanowskich, czysty Syrah, będą dostępną dopiero na wiosnę, ponieważ jeszcze ich nie ma w oficjalnej sprzedaży. Przed świętami dostaliśmy jedynie 3 butelki na próbę. Pozdrawiam!

  5. Hola Kuba!

    The Contadino was actually a 2007 vintage, which is currently out of „print” 🙂

    cheers!

  6. Kris pisze:

    Hehe, Mr Hipster bullshit myślał, że jest nieomylny:)

  7. a ja byłem smutny i nudny. i myślałem o prawdziwych braciach bitnikach, a nie jakiś hipsterach 😛 i piłem skromnie Cremant de Die, nie wiem skąd, bo za cholerę tego nie napisano na butelce. umierałem, bo taki już mój los… żartuję, Kuba, please… nie popadaj w przesadę… i co ja mam z Tobą zrobić? i co ty zrobisz ze mną… przyzwyczaiłem się do ciebie, ale jestem z innego podwórka. szarości, Wojaczka, i tęsknie za fiordami. ok, już pierniczę, bo nie jestem takim ekshibicjonistą, żeby tu malować pejzaż moich uczuć. to wszystko przez ten internet, kiedyś byśmy to załatwili pod trzepakiem, i byłoby dobrze 😉 nam, chyba… jak śpiewał Bono-Lennon: but i, i still believe in LOVE! Trzymaj się chłopie, nie zapominaj o mnie.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s