Nowy nowy świat

– Cóż tam, panie, w polityce? Chińcyki trzymają się mocno?!

A jak! Jednak ten Wyspiański to był cholerny prorok. U nas kryzys na całego, Unia się wali, nawet w Rosji niespokojnie. A Chińczycy prą do przodu. Dziś mają już ponad milion milionerów, choć jeszcze w 2005 roku mieli ich tylko sto dwadzieścia tysięcy. Rynek konsumpcji dóbr luksusowych w Chinach rośnie w zawrotnym tempie, już wkrótce Państwo Środka odpowiedzialne będzie za 20% zakupów produktów z tego segmentu. Świat wina także to odczuwa – zwłaszcza Francja, której wina, przede wszystkim z powodów prestiżowych, upodobali sobie chińscy nuworysze. Poza kupowaniem na masową skalę win z Bordeux, co prowadzi do kolejnych wzrostów ich i tak już galaktycznych cen, zaczynają kupować same winiarnie. Chateau Latour Laguen znajduje się w ich rękach od trzech lat, ale podobno do chińskich inwestorów należy już przynajmniej pięć znaczących bordoskich posiadłości.

Jednak rośnie Chinom nie tylko apetyt na wielkie wina kupowane na aukcjach bądź en primeur, butelkowane odpowiedniki dzieł sztuki albo Rollsów. Pomału zaczyna kształtować się także klasa średnia, podróżująca coraz więcej po świecie i przyswajająca nowe obyczaje – w tym picie wina. Dlatego wielu obserwatorów uważa, że Chiny – obok Indii – mogą stać się tytułowym Nowym nowym światem. Już teraz ogólny obszar uprawy winogron w Chinach – 453,000 hektarów – to niemal powierzchnia upraw w Stanach i Niemczech razem wziętych. Wino jednak wytwarza się jedynie z dziesięciu procent tych winorośli, a zajmuje się tym zaledwie 450 lokalnych przedsiębiorstw winiarskich… Ale to dopiero początek. Do 2015 roku Chiny mają, wg prognoz londyńskiego International Wine and Spirits Research, produkować więcej wina niż Australia!

Angielski marszandzi z Berry Bros jakiś czas temu stwierdzili, że do 2058 roku Chiny mogą stać się największym producentem wina na świecie… I właściwie – dlaczego nie? Obecnie technicznie i pod względem świadomości winiarskiej stoją Chińczycy nisko, ale to kwestia edukacji i mądrego outsourcingu, na który środków na pewno nie zabraknie. Wewnętrzny popyt dokona dzieła, a i w razie czego na świecie nie zabraknie chętnych do picia chińskiego wina.

A jak się to wszystko ma do naszych realiów? Poza sprawianiem, że topowe wina z Bordeaux są jeszcze bardziej poza naszym zasięgiem cenowy,? Nijak. Chińskiego wina można się napić anegdotycznie, np. tego białego Greatwall 2009 z endemicznego szczepu chińskiego, uwaga, Dragon Eye – jest to, jak się domyślam, megamasowy produkt, zwłaszcza, że pochodzi od jednego z trzech największych hurtowników w całym kraju. Wiele więcej się o nim nie da powiedzieć, jest to wino absolutnie neutralne, przezroczyste i bardzo w sumie rozwodnione – wlewa się w gardło bez zbytniej przykrości, ale też nie pozostawia właściwie żadnych wrażeń. Taka bibuła, krepina taka do opasania lampionu…

Mam jednak głębokie przekonanie, że pewnego pięknego dnia gdy się zbudzimy, na granicy chińsko-polskiej panował będzie spokój, a chińskie wina odbierać będą i u nas zasłużone medale.

Advertisements

9 komentarzy on “Nowy nowy świat”

  1. Kris pisze:

    Bądź na granicy chińsko-chińskiej co gorsza:) Mam nadzieję, że jak już wykupią całą bordoską piątkę, to nie zmienią jej nazw, na własne. Niby ona nieosiągalna, ale tak jakoś wolę myśleć, że obiektem moich marzeń jest chateau Latour, a nie 红酒烩牛舌

  2. Kris pisze:

    Tak btw Kubuś wybierasz się na bordoską degustację do Pawła K.? Bardzo ciekawa oferta – druga etykieta Margaux – mniam.

  3. monty pisze:

    在我看来这会发生在2044年…

  4. cerretalto pisze:

    „A Chińczycy prą do przodu. Dziś mają już ponad milion milionerów, choć jeszcze w 2005 roku mieli ich tylko sto dwadzieścia tysięcy.”

    Nie to że to złośliwy przytyk na bujanie w obłokach :), bo potęga to potęga i Chiny są obecnie nr 2. No ale milion milionerów to wciąż poniżej 1% populacji. Równoważnik dla Polski to jakieś 28 tysięcy. Ludzi, których można zaliczyć do klasy średniej w Chinach jest koło 200 milionów, a spora część reszty ledwo wiąże koniec z końcem. Rozumiem potęgę przenośni, metafory czy czegośtam, np. w jakiejś powieści o Indianach 10 tysięcy oznaczało nieskończoność :), ale w kwestii ocen polecam informacje, że % PKB Chin w odniesieniu do świata jest nadal mniejszy niż w XIX wieku a w kwestii przedmiotów bardziej przystępnych niż wino polecam iphona – przedmiot wykonywany w Chinach, ale 90-95% zysków pozostaje wciąż w USA. Chiny to jednak tradycyjnie mocna myśl techniczna, na przykład to również Kamikadze i nie chodzi mi wcale o pilotów japońskich, ale o zablokowanie inwazji na Japonię, co Japończycy wciąż uznają za cud. No i o Jedwabny Szlak łupiony przez dłuższy czas przez Tybetańczyków :).Więc w związku z socjalistyczno-intelektualnym kryzysem w Europie może lepiej od razu się oddać we władanie komuś mądrzejszemu? Zwłaszcza że z tego co piszesz też lubią wina 😉

    • kubajanicki pisze:

      Oczywiście masz rację, że Chiny to jest złożony kraj pod względem sytuacji socjo-ekonomicznej, pełen kontrastów i daleko mu do powszechnej szczęśliwości – ja pisałem tylko w kategoriach bezwzględnych, tj. że będzie tam wkrótce naprawdę od cholery milionerów i ludzi w miarę zamożnych 🙂 A że względem ogółu społeczeństwa milionerzy to solidnie poniżej procenta populacji, ledwo ok. 0,07% to inna sprawa – i zupełna racja. Zresztą – dla porównania – w Stanach ten odsetek wynosi 0.62…No i z PKB też masz rację, niby bezwzględnie drugi na świecie po Stanach, ale per capita kokosy to to wciąż nie są 🙂

  5. cerretalto pisze:

    No to jeszcze parę plotko-hipotez :). Chiny mają podobną gęstość zaludnienia jak Polska, ale dużo więcej nieużytków. Więc pewnie nie obsadzą zbyt dużych powierzchni winnicami, zwłaszcza że wielu ludzi z Dalekiego Wschodu ma jakieś negatywne uwarunkowanie na alkohol (podobnie jak wielu Rosjan i Polaków ma bardzo pozytywne – przeżywają nawet przy 8-12 promilach). Ale kopiować to rzeczywiście potrafią a jak się nauczą to ulepszą. Obecnie część nowobogackich wzoruje się bardzo na kulturze zachodniej, ale pamiętając że kultura chińska to tysiące lat (najdłużej istniejąca państwowość) trudno sądzić, że to my ich zdominujemy :). Natomiast słyszałem z paru niezłych źródeł, że ceny znanych nalepek (oczywiście głównie Bordeaux) ustala w dużym stopniu to co chcą kupować restauracje na Dalekim Wschodzie.

  6. Kris pisze:

    Tydzień bez kontry? Bez sensu…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s