Albowiem prysły zmysły

Jednym z koszmarów degustatora jest sytuacja, w której nagle pozbawiony zostaje zdolności do wyczuwania i rozpoznawania co w winie piszczy, a właściwie co w nim pachnie i smakuje – i nie mam tu na myśli żadnych szczególnych traum, wystarczy krótkie, lecz skutecznie otępiające zmysły przeziębienie, żeby życie z dnia na dzień straciło sporą część uroku.

Nie jest to rzecz łatwa do wytłumaczenia komuś, kto winnego (czy kulinarnego na dobrą sprawę, rzecz ma się tu bowiem dość podobnie) bzika nie podziela. – No to nie będziesz pił wina przez tydzień, wielkie mi mecyje! – powie taki ktoś lekceważące. Wielkie, właśnie że wielkie! Chodzi to bowiem tyleż o sam czyn, co o zdolność do czynu. Bo gdyby tak, hipotetyczny panie Mądralo, zadzwonił niespodziewanie znajomy, że ma właśnie jakąś Sassicaię czy innego Cheval Blanc na podorędziu i zaprasza na kieliszek?! Co bym miał mu odpowiedzieć? Przyjąć zaproszenie i narazić ulotny, boski bukiet na bezpośrednie starcie z obrzydłymi, za przeproszeniem, polipami w obolałym od smarkania nochalu?! To by wszak było jak pójść na randkę z (niech sobie tutaj każdy wstawi odpowiednie imię i nazwisko) w dwóch różnych butach, koszuli bez guzika i łupieżem na wywatowanych ramionach przykrótkiej marynarki! Wstyd, hańba, ogólne zgorszenie.

A jeśli to exemplum pozostawiło jeszcze kogoś obojętnym, można się posłużyć jeszcze innym przykładem. Dajmy na to, że nasz Mądrala, jak to Mądrala, żyć nie może bez książek. Niech więc sobie wyobrazi, że na około tydzień traci możliwość czytania. Niby są tam jakieś litery, w jakieś się wyrazy układają, ale nic z tego nie wynika. Kontynuując ćwiczenie, Mądrala ma sobie teraz imaginować, że w tym stanie zastaje go telefon od zaprzyjaźnionego bibliofila, który tylko tego jednego dnia może mu pokazać „O komedii” Arystotelesa/Nieznany tom z cyklu „Millenium” (niepotrzebne skreślić w zależności od kalibru Mądrali). I jak się będzie czuł nasz hipotetyczny bohater umysłowego ćwiczenia? Ha!

Notka nietypowa, bez żadnych win – bo katar, katar! – ale z happy endem. Bo już mi przechodzi, już prawie wszystko jest w porządku, w sam raz na Grand Prix Magazynu Wino! Już jutro, we wtorek Uroczysta Gala, podczas której poznamy zwycięzców tego wzbudzającego ogromne emocje konkursu, a w środę – otwarta dla publiczności Degustacja Galowa w warszawskiej Fortecy. Idźcie koniecznie, i weźcie ze sobą Mądralę – niech ma coś z życia!

Reklamy

One Comment on “Albowiem prysły zmysły”

  1. Kris pisze:

    Albo niech sobie Mądrala wyobrazi, że się przeziębi i nie dotrze na Derby. Ja na szczęście byłem wczoraj zdrowy.
    Ale, żeby Cię Jakubie pocieszyć, napiszę Ci, że z racji Twojej sobotniej absencji, zrezygnowałem z picia wina. Wiesz ten Grand Cru Classe st Emilion (chyba st. Georges się nazywa), który kiedyś kupiłem za nasze przysłowiowe 30pln, znowu jest dostępny w Winarium, tak go kupić i wypić za Twoimi zakatarzonymi plecami to by dopiero była hucpa!
    btw ponieważ nie mam z Tobą innych kanałów komunikacji ostatnio, to obiecałem sobie pisać na Kontrze. Odpisz na smsa – ważne:D


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s