Hen i tu

O Słowacji pisałem już w zamierzchłej przeszłości tego bloga, a więc jakieś pół roku temu – w kontekście dużego producenta z półki średniej, Château Topolcianky. Od tego czasu miałem okazję skosztować sporej liczby win słowackich , w większości ku swemu ukontentowaniu – wszystkie jednak (z wyjątkiem Château Béla z Centrum Wina) piłem hen, tam, za Tatrami, co czasami może wprowadzać w błąd, bo wiadomo, że istnieją wina nietransferowalne. Z tym większą więc radością przyjąłem fakt, że krakowski Winoman do swojej selekcji obejmującej m.in. świetne egerskie wina od Janosa Bolykiego czy morawskie od Balouna, dołożył garść etykiet pooudniowosłowackiego producenta Bott Frigyes.

Producent ten to, jak wielu słowackich winiarzy, Węgier z pochodzenia  – stąd niezbyt słowiańska nazwa, którą łatwo pomylić z alzackim Bott-Geyl, dostępnym u Mielżyńskiego. Pomyłka w żadną stronę zresztą nie wyszłaby nikomu na złe, bo i jedne, i drugie wina nad wyraz warte są uwagi, ale dziś zatrzymamy się na Słowaku.

Rizling vlašský 2010 ma fantastyczny, mineralny, krzemienny wręcz nos, z nutą skórki pomarańczowej i kaszki manny. Usta  wyraziste, o cytrusowej, dobrze zbalansowanej kwasowości i świetnej gęstości. Pijalne rozkosznie wino, które daje wrażenie pełni i przy całej swej lekkości jest w sumie dość poważne.

Zupełnie niesamowite jest Vinculum 2009 ­– w 100% zrobione ze szczepu Juhfark, ekstraktywne, niesłychanie gęste wino na granicy wytrawności, intensywnie mineralne, mleczno-karmelowe, wypełniające usta po brzegi, z soczystą brzoskwinią w nieskończenie długim finiszu. Zjawisko.

Z czerwienią słowacką mam zwykle – z wiadomych powodów –  gorsze doświadczenia niż z bielą.  Niestety, Pinot Noir 2009 potwierdził moje najgorsze obawy i na chwilę uśmiech zamarł mi na twarzy. Wino to w wersji kompotowej, owocowi ewidentnie nie stanęło siły, by dać odpór naporowi beczki, co się skończyło tak, jak musiało – słodkawo, mdło i dymne. Nawet tymi ręcami sprokurowana  zapiekanka z rydzów i wędzonego bundzu pod beszamelem, do takiego połączenia na pozór idealna,  nie zatarła nieciekawego wrażenia.

Niezrażony, chciałbym napisać, ale w sumie to raczej zrażony, postanowiłem jednak dać szansę Frankovce Modrej 2009 i po raz kolejny potwierdziło się, że jak powściągnąć winemakerskie zabiegi i postawić na owoc i świeżość, można mieć znakomite wyniki. Witają nas tu przyjemne aromaty truskawek i mięty, a także coś w stylu pamiętanych z dzieciństwa czereśniowych słodyczy, jakaś taka nutka lekko bożolska. Usta są nieskomplikowane, ale równe, świeże, o znakomitym owocu. Po kilku chwilach w nosie pojawiają się klimaty bardziej szypułkowo-roślinne, w smaku zaś zerwane prosto z drzewa i, po szybkim przetarciu o koszulę (niezawodna metoda antybakteryjna), jedzone w ciepłym jesiennym słońcu czerwone jabłko…

Takim akcentem możemy spokojnie zakończyć definitywnie złotą polską jesień, cofnąć zegarki o godzinę i z dumnie podniesionym czołem ruszyć na spotkanie zimy. Będzie co wspominać przeżuwając taniny.

Advertisements

3 komentarze on “Hen i tu”

  1. wein-r pisze:

    Ja mam bliżej. http://www.bottpince.hu/ . 😉

    „Będzie co wspominać nad przeżuwając taniny”. Nad czym?

    Wajner pozdrawia z Dziczy Głuchej

    • kubajanicki pisze:

      🙂 Masz mnie – redakcyjny błąd, nad niczym w sumie, po prostu zimą taniny niosą ciepło i nadzieję… Do Judit Bott jeszcze nie dotarłem, mimo polecania mi jej na miejscu – znasz jej wina, warto? I w ogóle, to gdzie dokładnie siedzisz w tej głuszy?

      • wein-r pisze:

        Coś się tam piło, to wina terroirystyczne są. Ale czy dużej klasy? Zastanawiałbym się.

        Jak bym miał sprzedawać dom, w którym teraz mieszkam w ogłoszeniu stało by: ” W samym sercu Mazowieckiego Parku Krajobrazowego” :).


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s