Czy butelka szampana jest armatą czy nie?

"Portret ostrzegawczy Apollinaire'a" z celownikiem wymierzonym w głowę poety Giorgio de Chirico namalował na dwa lata przed jego śmiercią

Po dziesięciu latach fascynacji twórczością pewnego poety, ładnych już kilka lat temu, odkryłem, kartkując jego biografię, że urodził się, co do dnia, równo sto lat przede mną.  Dwudziestego szóstego sierpnia tysiąc osiemset osiemdziesiątego roku.

Guillaume Apollinaire, genialny poeta, postać jednocześnie pociągająca i odpychająca. Apollinaire  pijący na umór – bez znaczenia: z kubistami, orfistami czy dokerami. Apollinaire wiecznie nieszczęśliwie zakochany, do obrzydzenia czułostkowy, karykaturalnie dominujący, piekielnie zazdrosny. Ze skłonnością do picia,  do tycia, do znikania na jakiś czas i po powrocie znów narzucania się ludziom. A przy tym ujmujący, słodki, bezradny, poczciwy.

W jego poezji wino nie odgrywa szczególnie istotnej roli – daleko Apollinaire’owi do tradycji Rabelais’go (który ponoć nad wszystko cenił wina z Chinon) –  a nawet jeśli się pojawia, to bardziej jako jej spiritus movens niż sjużet. Wiele utworów traktujących o sprawach innych zgoła niż wino, zaświadcza jednak, jak oczywistym elementem codziennego życia było ono wówczas, jak wiele widywało i odwiedzało się winnic, ilu spotykało podczas wojaży winogrodników.

Najbardziej przejmujące są jednak poetyckie relacje Apollinaire’a z frontu Wielkiej Wojny, frontu przetaczającego się przez Szampanię, która dla nas, współczesnych, jest synonimem ponadczasowego arystokratycznego blichtru, kliszą łączącą płynnie na jednej osi luksusu francuskie hrabiowskie zamki i kalifornijskie hiphopowe teledyski, a którą poeta w mundurze widział zaoraną bombami, krwawiącą i wysysającą krew, jego kolegów i jego własną.  Szampanii poświęcił wiersz Winogrodnik szampański, który, niczym echo wybuchającego pocisku artyleryjskiego, dzwoni mi ostrzegawczo w uszach zawsze, gdy wokół strzelają beztrosko korki od szampana:

Pułk dociera do wsi

Wieś już prawie usnęła pachnącym światłem zalana

Ksiądz ma na głowie hełm

Czy butelka szampana jest armatą czy nie?

 

Winny szczep jak gronostaj na tarczy

Dzień dobry dzień dobry żołnierze

Widziałem ich jak przebiegali i powracali biegiem

Dzień dobry  żołnierze butelki szampana fermentujące krwią

Parę dni tu popasacie a potem pójdziecie na linię

Ustawieni rzędami tak jak szczepy winne

Wszędzie rozsyłam moje butelki niby pociski czarownych armat

 

Noc jest płowa O płowe wino

Winogrodnik śpiewał zgarbiony w winnicy

Winogrodnik bez ust na horyzoncie ginął

Winogrodnik który sam był butelką ognistą

Winogrodnik który dobrze wie co to jest wojna

Winogrodnik szampański który jest artylerzystą

 (…)

 

 Pokój, spokój, winorośl. Niczego więcej sobie nie życzę.

Reklamy


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s