Iskry w jacuzzi

Wino wieczoru - Franciacorta od Enrico Gattiego

To Marek Bieńczyk bodajże pisał, że jeśli chodzi o szampana, woli angielską, dumną i zawadiacką wymowę słowa champagne od miękkiej, wycofanej pronuncjacji francuskiej. Ja ze swojej strony dodam jeszcze zachwyt nad określeniem sparkling sparkles, iskry, wino iskrzące, czy to nie piękne?

Tak się doskonale złożyło, że zbiegły się w czasie dwa fakty. Kontretykieta, ta moja skromna bazgranina, doczekała się dziesięciu tysięcy wizyt, za które PT Czytelnikom serdecznie niniejszym dziękuję. Jednocześnie nasze krakowskie Winiarskie Konfrontacje spotkały się w restauracji Il Calzone na degustacji win musujących – można więc powiedzieć że zamiast symbolicznej lampki, wzniosłem ich, dobra Bozia mi wybaczy, siedemnaście

Przyznam się, że do win iskrzących mam szczególną słabość. Ograniczanie ich spożycia wyłącznie do celebrowania jakichś szczególnie świątecznych momentów uważam za okrucieństwo nie do przyjęcia, a kiedy widzę strużkę bąbelków ulatującą z dna w górę kieliszka, mój krytycyzm spada o jakieś osiemdziesiąt procent. Nie sądzę jednak, że to jedyny powód, dla którego te Konfrontacje wypadły tak ciekawie – po prostu zróżnicowany świat win musujących jest coraz lepiej reprezentowany w Polsce, i to w całkiem niezłych kategoriach cenowych.

Złe jednak miłego początki. Dwa wina portugalskie od Luisa Pato, Maria Gomes Bruto 2009 oraz Touriga Nacional Bruto 2009 były zaledwie poprawne – nieco bałaganiarskie, miotające się między  piwniczną oksydacją, słodyczą i poszukiwaniem utraconej świeżości. Lepiej zdecydowanie wypadło, tańsze o połowę, włoskie San Maurizio Cuvee Pinot Noir Chardonnay – bardzo delikatne, niby przezroczyste, ale dobrze w swej skromności ułożone.

Następne w kolejności było włoskie Prosecco, wino przebojem zawojowujące europejskie rynki, w Austrii i Niemczech niemal napitek narodowy. Śmieją się złośliwi, że zawdzięcza to głównie swojej neutralności, brakowi żadnych, poza gazem i kwasem, właściwości. Że to wierutna bzdura mogłoby  przekonać każdego Malibran Gorio Prosecco Valdobbiadene Extra Brut – wino o typowym dla niektórych Prosecco aromacie chlebowej skórki, niebywale sprężyste i pijalne, o dobrej strukturze. Dobrze wypadło także Furlan Congeliano Prosecco Superiore Valdobbiadene, znów mocno chlebowe, złożone i eleganckie. Bez wspomnień zostawiły mnie za to Prosecco z Tenuta Viscone oraz Azienda Agricola Ornella Molon – oba raczej plaskate, nie to, że złe, ale zwyczajne, w degustacyjnym tłumie ginące, choć samodzielnie zapewne całkowicie satysfakcjonujące, zwłaszcza w odpowiednich okolicznościach przyrody.

Następnie na warsztat trafiła Cava – musujące wina hiszpańskie z Katalonii, produkowane metodą tradycyjną, uznawane bywają za tańszą, a niekoniecznie gorszą alternatywę dla szampanów. Zaczęło się kontrowersyjnie, od Deshora Brut, wina, które odrzuciło mnie mało świeżymi nutami grysikowymi i kartonowymi oraz przyciężkimi ustami – innym jednak (np. Mariuszowi Kapczyńskiemu) przypadło do gustu, więc warto przekonać się samemu, że to, ekhem, jednak ja miałem rację. Kolejna butelka przez ogół degustatorów nie została doceniona. Jane Ventura Brut Nature to rzeczywiście trudne, wymagające wino, nie dające łatwej przyjemności – wolę jednak jego wyżyłowaną mineralną wytrawność niż budyniowatą Deshorę, howgh!

Do tej samej kategorii co dwa ostatnie Prosecco zaliczyłbym włoskie Il Roncal Vino Spumante Brut  – wino lekkie, dość zgrabne, ale do szybkiego wypicia i równie szybkiego zapomnienia. Emocje wzrosły wraz z otwarciem La Montina Franciacorta, butelki o dużych ambicjach, ale jakby przeleżałej, dalekiej od świeżości. Furorę zrobiła za to znakomita Franciacorta od Enrico Gattiego, płynnie łącząca wątki krzemienno-drożdżowe, redukcyjne, z prawdziwie odświeżającą głębią owocu i dobrą, mineralną kwasowością. Jako jedno z niewielu, wino to z każdą minutą stawało się w kieliszku lepsze…

Szampańskim rodzynkiem było Mailly Grand Cru – początkowo wiejskie i podwórkowe, przechodzące w winne jabłka, poważne, ale pozostawiające w finiszu przykrą aspirynową goryczkę. Nie błysnął ten szampan, niestety.

Potem przyszedł czas na deser. Bez bicia przyznaję się, że Moscato d’Asti to jest wino w stylistyce obce mi niczym muzyka z San Remo – mówiąc szczerze, jeśli miałbym łączyć słodycz i bąbelki, wolę sięgnąć po krymski Nowyj Swit. Z trzech butelek jakie trafiły na panel najlepsze wrażenie zrobiło na mnie San Maurizio Spumante Dolce 2010, pachnące kwiatowymi pąkami, różaną marmoladą i balsamem do ciała, o słodyczy nieźle nawet zrównoważonej kwasowością. Tej zabrakło butelce od słynnego G.D. Vajry, Moscato s’Asti 2010 – o szybko ulatniających się aromatach i przesadnej słodkości. Zupełnie karykaturalne okazało się natomiast Moscato d’Asti Lodali 2010 – o ledwie wyczuwalnym i raczej odrzucającym aromacie rozpuszczanej tabletki wapna i nieznośnej słodyczy.

Na koniec  zaś, jako odtrutka na małmazyjne miazmaty Moscato, do kieliszków trafiło cudaczne Movia Puro 2003, wino, z którego po wtórnej fermentacji w butelce nie został usunięty osad, więc otwierać trzeba je za pomocą czarodziejskich sztuczek. Mięsne początkowo nuty, przechodzące we włoskie orzechy oraz kawał ciała sprawiają niesamowite wrażenie, choć jest to raczej ciekawostka niż wino wybitne.

Wina się skrzyły w kieliszkach, iskrzyło między panelistami, buzowały emocje, nad stołem przetaczał się perlisty śmiech. Jeden może tylko płynąć morał z tak udanej degustacji – pijmy jak najczęściej wina z naturalnymi bąbelkami, pozwalajmy sobie na relaksujące jacuzzi w smukłym kieliszku.

Blogi pozostałych uczestników ostatniej Konfrontacji:

Vinisfera – Mariusz Kapczyński

Wino w Krakowie – Monika i Andrzej Łazęccy

Książka i Wino – Borysa Lasko

Kobieta i wino – Monika Bielka-Vescovi

Reklamy

5 komentarzy on “Iskry w jacuzzi”

  1. Kris pisze:

    Mam pewien problem z musującymi. Otóż dają mi jakąś taką banalną przyjemność, że stępia się we mnie jakakolwiek krytycznie winna postawa i zazwyczaj zdaje się smaczne. Jakież to prostackie. Całkiem jak sok z winogron, nad którym nie ma się co pochylać oraz przepłacane słabiaki z Barcelony:)
    Najlepszego!

  2. sstar pisze:

    Mailly chyba na Pinocie robione z tego co pamiętam, więc może być nieco bardziej strukturalne, choć Krug z Chardonnay przecież więc bym nie przesadzał;-). Mailly raz nas w wersji Brut zachwyciło perfumą, bynajmniej nie wiejską, a paryską; a drugi raz w wersji Demi Sec na pewno nie rozczarowało, w Polsce kupione w dobrej cenie, w sieci spożywczaków Alcool: http://www.sstarwines.pl/sample.php?guess=Mailly&inc=lookup.php a Wy gdzie je kupiliście?

    • kubajanicki pisze:

      Otrzymaliśmy od importera – Domu Szampana. W ciemno degustowana obok Gattiego wyraźnie jednak odstawało pod względem świeżosci… może miało dzień korzenia, bo Monika wspomina, że kilkukrotnie degustowane przez nią w ostatnich miesiącach też raczej do siebie przekonywało.

  3. „Wina iskrzące” – ładne …:)
    Mailly Grand Cru zawsze mi się wydawał jednym z lepszym zakupów szampańskich. Niedrogo i zawsze z charakterem. Może zła butelka? Iskrom to się często zdarza. Bąbelki i cukier resztkowy przykrywają słabo wyczuwalne TCA, a jeszcze jest słynne „gout de lumiere”, czyli podprogowa oksydacja, której się panicznie boją winiarze szampańscy i dlatego wsadzają swoje flaszki w różne papierki i puzderka.

  4. sstar pisze:

    W sumie to smutne, że dwie słabsze flaszki na M Wam się przytrafiły, ciężko z tego wyciągać jakieś wnioski, trzeba by mieć po kilka zamienników, z różnych źródeł najlepiej. Co do musów bez rocznika to i tak mimo, że producenci zwykle starają się o powtarzalność, to jednak wino bazowe w nich z roku na rok jednak różne, tak więc ciężko stwierdzić, że się pije to samo wino.
    A w jazuzzi to już Ewa wina próbowała, ale wtedy skrzył się chyba tylko śnieg i emocje.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s