Duzie wina

Wino i wiersz jak znalazł.

Chińczyki wcale nie trzymają się mocno. Wręcz przeciwnie. Komuniści – teraz już kapitalistyczni – po raz kolejny zostawili nasze drogi w opłakanym stanie, zwijając się z A2 w ramach dziejowej konieczności. W ogóle dziury w drogach jak nie przymierzając dziura Bauca, bo przecież osiemdziesiąt procent narodowego wysiłku idzie w budowę miejsc, gdzie parę tysięcy ludzi będzie mogło sobie przez kilka godzin pooglądać, jak dwudziestu dwóch dziarskich chłopców gania za skórzanym workiem. Potem, jak uczy doświadczenie, miejsca te zmienią się dobrze prosperujące bazary, gdzie dostać będzie można broń i zupę pho.

Tymczasem komisja ma problemy z raportem – ale to w sumie drobiazg, bo w kranach ciepłej wody pod dostatkiem. Trwa seria gospodarskich wizyt. Premier – parafrazując Świetlickiego, którego zebrane poezje się ostatnio ukazały – jedną ręką rządzi Europą, drugą ręką kontroluje ulewy i nawałnice. Pięknie jest w kraju nad Wisłą, tylko mnie jakoś nie do śmiechu.

Dlatego tak cieszy każdy dowód, że Polak potrafi. Na przykład robić świetne wino w konkurencyjnym otoczeniu. Jak Andrzej Greszta, który w Niemczech, nad Mozelą w miejscowości Kröv, wyczarowuje znakomite Rieslingi.

Najpierw Riesling Spätlese 2009 Kröver Steffensberg. W nosie najpierw bardzo delikatne nuty miodowe, potem białe kwiaty, ale wszystko to na nadającym charakter winu tle krzemiennym, mineralnym. Usta bardzo długie, o wyrazistej, cytrusowej kwasowości. Pełne, chłodne, odświeżające i wciągające – tu się zupełnie nie ma do czego przyczepić.

Równie dobry jest o dwa lata starszy rocznik, a więc Riesling Spätlese 2007Kröver Steffensberg. Pełniejsze, z akcentem tropikalnym i intrygującą watą cukrową w nosie, także bardzo mineralne, ale mniej drapieżne. W ustach znów wyborna kwasowość, ale bliżej jej do zielonego jabłka niż cytrusów. Różnice między rocznikami są subtelne, ale zauważalne, a ich wychwytywanie sprawia dużą przyjemność.

Riesling Spätlese 2008 Kröver Steffensberg Feinherb to już niestety inna historia. W teorii bliższe stylowi fruchtig, brakuje mu jednak buduarowego szarmu – anorektyczny niedostatek ciała (tylko 9,5% alkoholu) czyni pustkę zamiast lekkości… Jest ulotnie, ale mało aromatycznie, nieco mydlanie, wręcz na granicy omdlenia. To sytuacja, gdy zawieszenie pomiędzy stylami daje wino bez wyrazu.

W takim momencie niejeden mógłby zwątpić w siłę narodowego ducha. Niejeden, ale nie ja. Oto bowiem Riesling Auslese 2007 Kröver Letterlay atakuje słodko-upojnym, lecz eleganckim przy tym nosem, początkowo miodowym, potem brzoskwiniowym, z egzotycznymi akcentami. Choć usta znów lekkie i bezcielesne (8,5% alkoholu)!, to ładnie zbalansowany cukier i smaki tropikalne sprawiają, że pije się to wino w zasadzie samo – bardziej jak soczek z kartoniku jednak niż poważna butelka.

Ciekawe i niejednoznaczne wina wychodzą spod ręki Andrzeja Greszty – ale polecam zwłaszcza Rieslingi trocken. Kamienny sen, mineralny łyk pociechy tego deszczowego, depresyjnego lata bez lata.

Reklamy

One Comment on “Duzie wina”

  1. Re pisze:

    Wiesz jak to jest Kubuś, jak Kwachu obiecał mieszkania na wiosnę, to wiosny nie było, teraz jak miały być autostrady na Euro, to jest dobra wymówka, bo przecież pada. I powódź była. I kryzys. No i co my biedni mamy na to poradzić?
    Ale abstrahując od depresji oraz smutków, muszę przyznać, że to pierwsze opisywane winko brzmi rewelacyjnie.
    Najlepszego!
    Kris


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s