Tradycja kontratakuje

Wino wyjazdu - niezrównana balsamiczna elegancja i równowaga

Zachwycić się Toskanią to jest taki banał, że aż mi wstyd, więc sobie daruję. Komu żal, niech sięgnie po Herberta czy Muratowa, a po ich lekturze będzie miał w głowie Toskanię odmalowaną jak przez największych mistrzów włoskiego quattrocenta – więc nic tu po moich bohomazach. Jednak ochy i achy nad niezrównanym pięknem toskańskiego krajobrazu nie powinny nikomu przysłonić okrutnej prawdy: tutaj, wśród bukolicznych pagórków, strzelistych cyprysów i arcydzieł renesansu, toczy się bezwzględna wojna. Jej rezultat pozostaje niepewny, bitwy są ciche, a najeźdźcy noszą koszulki polo od Ralpha Laurena wzwyż.

Idzie mi o wielki wysiłek, jaki musi wkładać Toskania w to, by nie stać się karykaturą samej siebie, Baudrillardowskim symulakrum, by jednocześnie odpowiadać zrodzonemu przez popkulturę i dokarmianemu regularnie nowymi dziełkami obrazowi raju na ziemi – i się przy tym nie zatracić w Disneylandzie globalnej turystyki i bezwzględnej mediatyzacji. Póki co chłód starych murów i cień rozłożystych gałęzi wchłaniają nader sprawnie transoceanicznych turystów, którzy zresztą wydają się tutaj jakby spokojniejsi, onieśmieleni, cichsi, mniej niebezpieczni – przynajmniej w miejscach nas interesujących, małych mieścinach wokół których rozciągają się winnice, bowiem Florencja czy Siena zadeptywane są klapkami wrażych armii i rozjeżdżane autokarami z taką intensywnością, że chce się wyć, uciekać i kryć pośród krzewów Sangiovese.

Nie pisałbym o tym wszystkim, gdyby front tej wojny nie przebiegał także wśród winorośli i winnic. Wojna tutaj toczona, wojna o tradycję, rynki zbytu, stylistykę, wojna o to, jak stare ma być stare i jak nowe ma być nowe, to rzecz absolutnie fascynująca. Jako że relacjonowanie wojennych zmagań może być pierwszym krokiem do literackiego Nobla, o czym dobitnie świadczy przykład Winstona Churchilla, donoszę prosto z frontu – trwa wojna pozycyjna.

Najeźdźczą stronę reprezentują wina zwane, od nazwiska amerykańskiego krytyka-wyroczni, Parkerowskimi. To panom Parkerowi, Jamesowi Sucklingowi et consortes, mówiąc w dużym uproszczeniu, zawdzięczamy „międzynarodowy styl”, czyli oderwanie wina od tradycji i terroir i oddanie go we władanie drewna. Hiperekstrakcja, dążenie do potęgi, maksymalne śrubowanie długości i rozpierającej mocy dębowych tanin skazały miliony hektolitrów tutejszego wina na odsiadkę, często wieloletnią, w celach o pojemności 225 litrów – barrique z francuskiego dębu. Wina z mocno wypalanych beczek potrafią porazić, oszołomić, uderzyć, ale nie mogą – mnie i według mnie – zachwycić. Bywają oczywiście robione lepiej i gorzej, i te lepsze warto docenić, mogą być wręcz obezwładniające w swej przesadnej ekspresji. Jednak degustując etykiety tego typu ma się wrażenie pewnej przypadkowości: alkoholowy potworek czy wino rozważne w swej mocy – tu nie ma żadnej reguły, wiele zależy od rocznika czy nieustannych zmian w procesie winifikacji, wprowadzanych przez winnicę w poszukiwaniu własnego stylu i rynkowego sukcesu…

Nie tylko ja najwyraźniej odnoszę takie wrażenie, bowiem szala zwycięstwa przechyla się w tym momencie w drugą stronę. To biegun win tradycyjnych, dębem zaledwie doprawionych, zrównoważonych, szukających głębi, a nie wyżyn. O barrique nie mówi się już w Toskanii z dumą, ale raczej z pewnym wstydem, podkreślając powrót do dużych beczek z dębu slawońskiego. Coraz większe znaczenie zyskuje praca na winnicy, w zasłużoną pogardę popadają winiarskie dopalacze –i pojawia się w związku z tym nadzieja, że niesamowity potencjał kryjący się w toskańskich terroirs znajdzie wreszcie ujście, że międzynarodowy styl zastąpią lokalne patenty. Nadmorska Maremma zamiast silić się na bordoską potęgę odkryje mineralny potencjał win białych, Chianti odzyska równowagę między owocową ekstrakcją a kwasowością i zapoda nam oldskul za którym wszyscy tęsknią, a nowe, małe apelacje szukać będą swojej odrębnej, własnej drogi.

Proces poszukiwania optymalnego wyrazu gleby, geograficznego położenia oraz lokalnej kultury to najlepsza mapa drogowa, prowadząca do pokoju w wojnie między moderną a tradycją. To toskańska winnica, w której wino zostaje zakorkowane, powinna decydować o jego charakterze – nie amerykańska restauracja, w której korek wyciągnie z niego zmanierowany kelner.

Reklamy

10 Komentarzy on “Tradycja kontratakuje”

  1. Re pisze:

    Nawet nie pytam o wrażenia ze sfotografowanej butelki…

  2. Re pisze:

    To był Kris. Ale już sobie poszedł.

  3. Paradoksem Toskanii o którym Autor z pewnością wie jest fakt, że rzeczone mistyczne Fontalloro 1990 dojrzewało w 100% w 225-litrowych barriques…

    • rurale pisze:

      Piszesz „zapoda nam oldskul za którym wszyscy tęsknią”. Dlaczego? Skąd wziąłeś pomysł na to uogólnienie?

      • kubajanicki pisze:

        @Wojtek – oczywiście, to jedna z twarzy tego paradoksu. Jak mówiłem wielokrotnie nie jestem fanatycznym przeciwnikiem dębu w ogóle czy barrique w szczególności -nie można być, gdy się lubi i kibicuje winom czerwonym np. z Węgier. Pytanie zawsze, w jakim celu się ich używa – i co z tego wychodzi.. A Felsinie, zapewne zgodzisz się ze mną, w zasadzie wszystko co robi wychodzi świetnie (BTW, od tego roku będą robić także wino musujące 🙂

        @rurale – dobre pytanie 🙂 Z jednej strony to bez wątpienia taki zabieg literacki i projekcja własnych poglądów na ogół, ale z drugiej w rozmowach z winiarzami i dziennikarzami powracały jak refren frazy o zmieniających się oczekiwaniach rynku, potrzebie win codziennych, o większym „drinkability factor”, a wina dojrzewające tylko w steel tankach przedstawiane były ze szczególną dumą. W nowych apelacjach w obrębie Maremmy, jak Montecucco, dużo mówi się też o winach białych, coraz więcej jest nasadzeń Vermentino, ptaszki ćwierkają też, że Montalcino w obrębie apelacji ma całkowicie zakazać korzystania z barrique… W całości układają się więc moje wrażenia z podróży w opinię o renesansie oldskulu, opinię oczywiście jak najbardziej do dyskusji.

  4. Agnieszka Szczupak pisze:

    Hmm, mniej więcej rok temu, odbyła się w Krakowie degustacja win Felsiny i szczerze mówiąc większość (bo nie wszyscy, żeby być uczciwym) z niedowierzaniem patrzyła się na siebie. Wina fatalne, z błędami, niektóre zabite beczką, niektóre wrecz sprawiały wrażenie rozwodnionych. Przedstawiciel firmy wyraźnie skrępowany, tak jakby wiedział, że uczestniczy w dziwnym wydarzeniu. Fontalloro, wśród prezentowanych win o ile pamiętam nie było. Natomiast z dumą przedstawiono wino ewidentnie z moszczu z różnych roczników (co zostało to się zlało) ale z etykietą projektowaną przez dzieci jakieś biedne, cena około 1600 zł. Dobrze się dowiedzieć, że Felsina nadal produkuje dobre wino. Chociaż przecież to rocznik 1990, więc?

  5. Agnieszka Szczupak pisze:

    Nie wiem czy mówimy o tym samym winie, szukałam etykiety w necie ale nie znalazłam. Nie znalazłam także Illo pod powyższym linkem (być może to moja nieumiejętność). Te 4 najlepsze beczki to po prostu marketingowa „ściema” producenta i dobroczynność nie zrobi z tego czegoś wybitnego wina. Wino niezrównoważone, brak tanin i ciała, gdzie owoc? wyraźne mieszanie roczników, ewidentnie niudane, ile roczników wymieszali nie wiem ale nie złożyło się to w harmonijną całość i sprawia wrażenie zlewek a nie 4 najlepszych beczek cokolwiek to znaczy.
    Wino niezrównoważone, brak tanin i ciała – dotyczy pozostałych prezentowanych w owym czasie win. Chianti Classico Reserva sprawiało wrażenie prawie dobrze zrobionego przyzwoitego Chianti. Ogólnie – kolacja ekskluzywna, koncert smyczkowy, wino – ściema. Jak w większości wypadków kiedy wio nie jest dobre – trzeba zrobić folklor a do tego jeszcze dobroczynność. Czy Felsina sprzedaje Illo na rynku włoskim?

  6. Andrzej pisze:

    Illo – kupowałem je niedawno w Vinotece 13 na krakowskim przedm. więc jednak da się je kupić w Polsce i 2004 rok, który sami znacie najlepiej… 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s