Apellation d’origine Flaubert

Gustawa Flauberta większość kojarzy z jego najsłynniejszym dziełem, które miało nieszczęście trafić do kanonu szkolnych lektur, a więc Panią Bovary, odważnym studium kobiecości skazanej na konwenans i konwenansem wykończonej. W pamięć poza perypetiami tytułowej bohaterki  zapadł zwłaszcza bon-mot Flauberta: – Pani Bovary to ja! Choć w wieku szkolnym prześladowała mnie wizja malutkiego i okrągłego jak piłeczka Gustawa, który stroi się w podwiązki i wygłasza te słynne słowa wdzięcząc się do lustra, dziś dostrzegam wagę jego stwierdzenia. Odczytuję je jako nie tyle nawet utożsamienie autora z dziełem, co mężczyzny z kobietą, nieświadomie subwersywną deklarację równości płci wyprzedzającą o lata świetlne nauki genderowe.

Jednak  spod pióra nadzwyczaj płodnego literacko Flauberta wyszedł też, znany w Polsce zaledwie garstce miłośników i specjalistów, Słownik komunałów. Po mistrzowsku rozprawia się w nim Flaubert z  modnymi i bezmyślnie powtarzanymi podówczas na paryskich salonach kliszami, frazesami, wytartymi paradoksami, przesadną czułostkowością i pseudo-erudycyjnym scjentyzmem. Taki słownik komunałów to oczywiście projekt, który nigdy nie może być ukończony (w takich Flaubert się specjalizował), a na osobną edycję lub choćby suplement zasługiwałaby każda, najwęższa nawet dziedzina.

Bez trudu mogę na przykład wyobrazić sobie słownik komunałów winiarskich:

Szampan – dobry na kaca, ale ceny zbyt wyśrubowane, ręcznie obraca go w piwnicy francuski hrabia.

Rosé – kiedyś obciach, teraz rzecz modna, czy wiedzą państwo że wcale nie powstaje z wymieszania wina czerwonego z białym?

Biodynamika – niby czary mary na winnicy, ale pewne badania potwierdzają, że to naprawdę działa.

Wino kobiece –

I tu się na chwilkę zatrzymajmy, bo właśnie kliszę „kobiecego wina” chciałbym prześwietlić. Cóż by to miało znaczyć, wino kobiece? Że słodkawe i mdławe, wątłe jako kibić białogłowy, więc powinno „naszym paniom” wystarczyć, podczas gdy my, samcza elita winiarskiego światka, raczyć się będziemy prawdziwymi cymesami?

Doprawdy, trudno o kategorię, która bardziej by bazowała na idiotycznych zgoła stereotypach. Żadna, żadna dosłownie z kobiet które znam, a które się winem interesują bardziej poważnie, nie gustuje w winach nazywanych często kobiecymi – są one bowiem pijane z równą ochotą przez przedstawicieli obu płci, którym akurat takie a nie inne wina smakują. Znam dziewczyny, które za insynuowanie winnych preferencji w oparciu o seksistowskie profilowanie gotowe byłyby mentalnie dać delikwentowi w papę – i chętnie temu przyklasnę. Podobnie bowiem rzecz ma się w moim przypadku z winami nazywanymi „męskimi”. Jeżeli przepalona beczka, ekstrakcja w stylu Hulka Hogana i garbniki szorstkie jak trzydniowy zarost mają być męskie, to ja uprzejmie dziękuję.

Wina są dobre i złe, degustatorzy są mniej i bardziej wprawni, są gusta i guściki. Ale wino nie ma płci. Nigdy dość przypominania o tym, nigdy dość rozbijania szklanego sufitu z butelkowego szkła. Pani Bovary – to ja.

Reklamy

6 Komentarzy on “Apellation d’origine Flaubert”

  1. boryska pisze:

    poperam!

  2. Agnieszka Szczupak pisze:

    „Rozróżniam wina jasnowłose (białe) i ciemnowłose (czerwone), potem sa wina męskie (wytrawne) i damskie (słodkawe). Ba, dzielę wina na soprany, alty, barytony, basy; wina, brzmiące jednym i wieloma tonami, wreszcie wina – symfonie. Ale, na swój własny użytek, dokonałem rozróżnienia na wina solarne, czyli słoneczne, lunarne, czyli księżycowe, i wreszcie wina astralne, czyli gwiezdne. … Jest wino logiczne i mistyczne, wizualne i akustyczne, płynące z prawa na lewo i z lewa na prawo. I tak dalej w nieskończoność”
    Bela Hamvas, Filozofia wina.
    Moje doświadczenie karczmarki potwierdza, że kobiety (w wiekszości) wolą wina słodkawe. Ale myślę, że rozróżnienie na wina męskie i kobiece dotyczy raczej płci kulturowej (Gender).

    • kubajanicki pisze:

      Ach, droga Karczmarko 🙂 nie sposób się nie zgodzić, że wina sobie czasem dobieramy płciowo – co znaczy genderowo.

      Nie uwierzysz chyba, ale Hamvasa jeszcze nie czytałem. Może pożyczę?

      • Agnieszka Szczupak pisze:

        A ja się cieszyłam, że się znowu z tobą nie zgodzić mogę. Hamvasa z przeproszeniem se kup, bo się z tą książką nie rozstaję, być może w Merlinie jeszcze będzie albo u wydawcy: Studio Emka, Warszawa 2001.

  3. Kris pisze:

    Kubuś, a jak ktoś powie, że wino męskie i musi Ci smakować to też masz ochotę dać w papę?:)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s