Wino z Moraw i Święty Graal

Jak pamiętają zapewne miłośnicy grupy Monty Python, w legendarnym Żywocie Bryana zajadle rywalizowały ze sobą Front Wyzwolenia Judei  oraz Judejski Front Ludowy. Wiele lat później znajomy opowiadał mi o poważnym konflikcie  pomiędzy redakcjami dwóch czasopism o bardzo podobnej proweniencji: ci z Uzdrowiciela z wzajemnością nienawidzili tych z Uzdrawiacza.

Te błahe, lecz nieodmiennie wywołujące u mnie uśmieszek wspomnienia powróciły, gdy dowiedziałem się, że na rynku importerów wina działają dwie firmy o łudząco podobnych nazwach: Wino z Moraw oraz, uwaga, Wina z Moraw. W tym wypadku jednak nie ma mowy o wzajemnej niechęci (nic mi przynajmniej nie jest na ten temat wiadomo) czy podszywaniu się – ot, zabawy zbieg okoliczności.

Dla jasności więc: Wina z Moraw to jest firma Petra Vykopala, wiecznie uśmiechniętego entuzjasty, który się pięknie i wdzięcznie posługuje polszczyzną, potrafi o Morawach opowiadać godzinami a Mikulov uważa za najpiękniejsze miasto na świecie. To on sprowadza do Polski wina od inżyniera Josefa Abrle, o których pisałem tutaj.

Wino z Moraw to zaś prężnie się rozwijająca firma importerska pana Zbigniewa Gluzy, Polaka mieszkającego na Zaolziu, którego nie miałem jeszcze okazji poznać osobiście. Ma ona w portfolio kilku coraz bardziej znanych producentów, takich jak Vinařství Kovacs, Stapleton-Springer czy Lahofer. Pan Zbigniew odnalazł mnie skomplikowanymi kanałami (bo baran jestem i nigdzie żadnego adresu mailowego do mnie tu na Kontretykiecie do niedawna nie było) by zaproponować do degustacji dwa wina ze swego szerokiego katalogu.

Sauvignon 2009 z Vino Hort miało bardzo bajerancką, nowoczesną butelkę – i takim też winem się okazało. Niewiele tu nut odmianowych, niewiele też tak częstych w morawskiej bieli klimatów ziołowych. Zamiast tego w nosie aromaty skórki chlebowej i krzemienia, lekko tłuste i kremowe, podbite cytrusami – nie ma tu subtelności i niuansów, ale jest bardzo przyjemnie. Usta są długie, ładnie zbudowane, z cytrusowym kwasem i dozą cukru. Meldują się owoce lekko landrynkowe, ananas, brzoskwinia, kompotowy agrest. Wino w nowoczesnym, krągłym stylu, nieco morawskiego charakteru okazuje jedynie w pikantnym, ziołowym finiszu.

Pinot Noir Modre Hory 2009 od Stapletona-Springera to pozycja, o której było już trochę głośno – rocznik 2008 znalazł się wśród medalistów zeszłorocznego Grand Prix Magazynu Wino. Moje kolejne zetknięcie z nim potwierdziło słuszność tej decyzji. Głęboka, przejrzysta czerwień w kieliszku. Odmianowy nos, najpierw podwórkowy (kiszonka),  potem bardziej kwiatowy i mięsny, wreszcie owocowy. Usta lekkie, może nawet zbyt, ale soczyste, z doskonałym czereśniowo-malinowym owocem i wielką pijalnością – świetna kwasowość, nieściągające taniny i ładnie wydobyta pikanteria terroir… Dobre, środkowoeuropejskie czerwone wino, doskonale łączące charakter szczepu z miejscem powstania, niewielki tylko minus za niedostatki ciała.

Kończąc tak jak zacząłem, czyli Monty Pythonem: o ile Sauvignon 2009 to jest trochę Wino z Moraw w Hollywood Bowl, o tyle Pinot Noir to już prawie Wino z Moraw i Święty Graal.

Reklamy

2 Komentarze on “Wino z Moraw i Święty Graal”

  1. Re pisze:

    Czekaj, czekaj, to które lepsze, przecież Hollywood bawl było naprawdę znakomite:)
    Pozdrawiam!
    Kris

  2. kubajanicki pisze:

    Na maila byś odpowiedział 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s