Kontr-Etyek-ieta

Drzwi sklepiku na dworcu Keleti oferują podróżnym praktyczne ułatwienia

Gdyby na budapesztańskim dworcu kolejowym Keleti zorganizować casting, w dwie godziny można by bez trudu zapełnić obsadę ekranizacji dzieł zebranych Andrzeja Stasiuka. Ten przepiękny architektonicznie obiekt ma bowiem niezwykle intensywny knajacki klimat, który sprawia, że o naszych polskich dworcach zaczyna myśleć się wręcz z rozrzewnieniem, jako o kolejowej ziemi obiecanej. Tutaj właśnie, na Keleti przywiózł nas nocny pociąg z Krakowa, i patrząc dokoła łacno było wziąć sobie do serca modną w opiniotwórczych kręgach wizję Węgier jako nieledwie upadającego kraju, po którym szaleją hordy faszystowskich bojówkarzy, a premier Viktor Orban każdy dzień zaczyna od refleksji na jaką zasadę życia społecznego powinien się dzisiaj zasadzić.

Cóż, można nie kochać Fideszu i jego prymitywnego konserwatyzmu z odchyłem nacjonalistycznym – ale im dalej od Keleti, a bliżej celu naszej wyprawy, urokliwego miasteczka  Etyek, tym wokół było piękniej, a z powietrza parowały dworcowe miazmaty i wypełniał je świergot ptasząt.  Etyek jest stolicą malutkiego regionu winiarskiego Etyek-Budai, najbliższego stolicy. Co roku odbywa się tutaj bardzo popularny Festiwal Wina – na majowy weekend otwierają swoje podwoje lokalne piwniczki, a w każdej z nich obok miejscowych winiarzy stają zaproszeni goście z całych Węgier.

W tym roku majowe słońce grzało na potęgę, co sprzyjało winom lokalnych, etyeckim – powstają tu bowiem niemal wyłącznie lekkie białe wina, z lokalnych szczepów takich jak Cserszegi Fűszeres czy Irsai Oliver oraz międzynarodowych, m.in. Olaszrizling, Sauvignon Blanc oraz Chardonnay. W swojej masie są to wina odświeżające, codzienne, proste, nie warte ani wielkich pieniędzy ani wielkich deliberacji – na szczęście ani jednych, ani drugich nikt tu nie wymaga. Bukiety mają mocno kwiatowe, choć zdarzają się często nieczystości – nuty redukcyjne i piwniczne, usta o delikatnej zwykle budowie, łatwe do picia i mało finezyjne. Średni poziom tych win jest przyzwoity,  bez obaw sięgać można m.in. po butelki z winiarni Kattra, Orosz Gyula Csaladi czy Nyakas. Raz tylko trafiliśmy na wina praktycznie niepijalne – musujące z Kertesz Pince, bardzo, bardzo stęchłe.  Były też elementy folkloru, piwnice, gdzie muzyce granej na keyboardzie towarzyszyły wina o etykietach ozdobionych zdjęciem domu dumnych właścicieli i takim właśnie, domowym smaku – ale tu trudno mówić o jakichkolwiek ocenach, bo to są biesiadne sikacze lub właśnie efekt hobbystycznej, ubocznej działalności. Takie wina też swoje miejsca na festiwalu w Etyeku mają – i bardzo dobrze, bo z jakiegoś piachu trzeba przecież złoto wypłukiwać…

Wino naprawdę domowe

Prawdziwym odkryciem jest dla mnie Anonym Pince. Áron Szövényi robi wina bardzo eleganckie i czyste, nawet w trudnym roku 2010 – w swoim Szinkopa  w 2010 roku zastąpił Chardonnay winifikowanym na biało Pinot Noir, uzyskując zaskakująco odświeżające aromaty gruszkowe i świetną kwasowość. Frazir 2010 to znowuż 100% Sauvignon Blanc, o odmianowej charakterystyce, bez zieloności. Wina swoimi nazwami nawiązują do terminów muzycznych, więc można śmiało podjąć tę zabawę i napisać, że Áron unika  fałszywych tonów, uderzając w najwłaściwszą dla etyeckich win strunę.

Oddalona od centrum Etyeku piwniczka Anonym - i odkrycie wyjazdu

O jeszcze jednej osobie muszę wspomnieć, choć nie jest winiarzem. László Árpás to sonkamester – mistrz wędliniarski. W swojej malowniczo położonej na wzgórzu piwnicy serwuje surowe suszone szynki, pyszny boczek i kiełbasy własnej produkcji. Wspaniałe, autentyczne, znakomite wyroby, w których smaku czuć ciężką pracę i prawdziwą pasję. Obok win z Anonym Pince to dla mnie najjaśniejszy punkt etyeckiego festiwalu.

Warsztat sonkamestera - znakomite wędliny prosto z szafy

Wśród znakomicie, kulturalnie bawiących się ludzi, potrafiących docenić dobre wino i jedzenie, pośród urokliwych piwnic i winnic, sympatycznych winiarzy, traktowani z zainteresowaniem i życzliwością, patrzyliśmy w dobrą, jasną, uśmiechniętą twarz Węgier. Dworzec Keleti został daleko w tyle, a my nabieraliśmy apetytu na więcej…

CDN

Advertisements

3 komentarze on “Kontr-Etyek-ieta”

  1. Re pisze:

    A widzisz – nie taki ten Fidesz straszny jak go malują;)
    Najlepszego!
    Kris

  2. Agnieszka Szczupak pisze:

    To ja proszę o kontakt do wędliniarza. Zdobycze może jakies przywieziesz?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s