Na kłopoty – Bojanowski

Nie ma towaru w mieście. To, co da się dostać, znamy na pamięć i budzi coraz mniej emocji. Głód rośnie. To dobry moment, by znaleźć dilera. Dobrze, żeby diler był z innego miasta, tak bezpieczniej. I żeby miał towar z pewnego źródła, najlepiej wprost od producentów – wiadomo, im mniej pośredników tym lepiej. Od małych producentów, dodajmy, towar majstrujących własnoręcznie w garażu, a nie od bezdusznego kartelu wielkich hurtowników.  Żeby ten towar dostarczał na czas, bo wiadomo, głód. Żeby go dla zmyły zostawiał wciąż w różnych miejscach. Żeby zawsze miał coś nowego…

Tak, zdobywanie ciekawego wina w Polsce wymaga czasem wejścia głębiej w winiarski półświatek, spojrzenia poza dający złudne poczucie komfortu wąski horyzont zaprzyjaźnionych sklepów. Zwłaszcza, gdy się ma w sobie tę wrodzoną niechęć do picia w kółko tych samych, choćby nie wiem jak uwielbianych etykiet, bo się dobrze wie, że tym samym tracimy ten jeden niepowtarzalny moment na skosztowanie czegoś nowego, bo życia nigdy nie wystarczy na wszystkie wina, na które byśmy mieli ochotę, bo wino jest większe niż życie.

Ale jak się znajdzie dobrego dilera, można odlecieć i uwierzyć, że we have all the time in the world. Wina Szlachetne to jest niewielka inicjatywa importerska, przywożąca w butikowych nakładach do Polski wino od kilku zaledwie producentów. O wielu z nich już tu pisałem – o Pierrze Fricku, Bernardzie Haegelinie, Pierrze Reinharcie z Azacji, Weingut Geierslay z Mosel-Saar-Ruwer czy wreszcie o Burggarten z Arh.

Kolejna ciekawa propozycja z Win Szlachetnych to langwedockie wina z apelacji Minervois, z Domain du Gravillas – posiadłości Nicole i Johna Bojanowski (John jest Amerykanin polskiego pochodzenia). Swe wina określają jako strongly elegant – i choć brzmi to podejrzanie marketingowo na sto kilometrów pachnie próbą podlizania się konsumentom z ojczyzny Johna, to miłośnicy wina z ojczyzny jego przodków powinni dać tym butelkom kredyt zaufania – spłaci się z nawiązką.

L’inattendu  2008 to białe wino robione z Grenache Gris – winifikowane i starzone przez 12 miesięcy na osadzie w beczkach o pojemności 400 litrów. Intensywna, żółto-zielona barwa z kremowymi odcieniami zaintrygowała, potem napięcie tylko rosło. W nosie grysik, mleczna słodycz i suszone tropikalne owoce, a w ustach potężne, piękne ciało (coś jak moje), niesione mentolową mineralnością, z wyraźnym posmakiem ryżu na mleku i chlebowej skórki w bardzo głębokiej końcówce. Gruboziarniste, kontemplacyjne, monumentalne wino.

Lo Vielh 2006 to flagowe wino posiadłości, powstające w 100% ze szczepu Carignan, w tym w części z równo stuletnich krzewów, starzone przez 13-14 miesięcy w dębowych beczkach (także 400-litrowych). Bardzo głęboka, czerwona barwa, aromaty czerwonych owoców i szlachetnej czekoladowej słodyczy, z łatwo odwirowującą się mgiełką klimatów podwórkowych. Usta to znów poważna sprawa –  aksamitne, głębokie, o świetnych taninach… I jednocześnie z poczuciem pewnej egzystencjalnej pustki, wydrążenia, nietzscheańskiej, że tak sobie zażartuję, otchłani, która patrzy w nas kiedy my patrzymy w nią. Warto, choć to nie jest wino tak na dzień dobry atrakcyjne i przymilne.

Jako ostatnią pozycję z Domain du Gravillas degustowałem podstawową czerwień, Sous le cailloux de grillons 2009. To niebeczkowany kupaż aż siedmiu szczepów, Syrah, Carignan, Cabernet Sauvignon, Mourvedre, Counoise, Grenache Noir i Terret Gris – i niestety (kolejność degustacji!) pierwsze wrażenia były kiepskie: zbyt okrągło, za słodko, za łatwo i banalnie. Butelka została niedopita, a mnie poniosło w wojaże… I gdy wróciłem po trzech dniach pokazała zadziorny, wiejski, kurzy, chciałoby się powiedzieć, pazur.

Jak więc widać, z winem jak ze wszystkim – szukajcie, a znajdziecie; proście, a będzie wam sprzedane. Jest dobrze. Jest nowy towar w mieście. The boys are back in town.

Reklamy

10 Komentarzy on “Na kłopoty – Bojanowski”

  1. A gdzie to w stolicy można dostać? Kiedyś w Folky na Długiej ale ten diler już się zwinął.

  2. @Wojciech – myślę, że mogę załatwić butelki od Bojanowskich w stolicy. W razie potrzeby proszę o kontakt;)

  3. kubajanicki pisze:

    Dla zaskoczonych powracających – za zgodą uczestników dyskusji (w tym własną) komentarze od powyższego wpisu wyczyściłem z bardziej prywatnego, a dla ogółu PT Czytelników nieinteresującego wątku biznesowego. Nie liczy się bowiem czyja wina, ale jakie wina! Kochajmy się! 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s