Bez dyskusji

Tak się składa, że kolejny Winny Wtorek wypada nam w okolicach komunijnych – i jest to jedyna okoliczność łagodząca dla win, których przyszło nam próbować.

Od razu powiem, że nie jestem z zasady nastawiony negatywnie wobec win dostępnych w handlu masowym – chociaż osobiście bardzo rzadko korzystam z tego kanału dystrybucji. Szabrowanie pennymarketów w krajach winiarskich lub o dłuższej tradycji picia wina potrafi przynieść świetne rezultaty, nad wyraz przyzwoite butelki z takich na przykład Węgier, po dwa euro sztuka, przywozimy pełnymi bagażnikami, ku doczesnej przyjemności i wiecznej chwale. Jednak niskie wskaźniki dystrybucji i konsumpcji wina w Polsce, mimo chwalebnych wyjątków, odbijają się także wyraźnie na asortymencie dostępnym na tym najbardziej podstawowym poziomie.

Dlatego powiedzmy sobie jasno –  wino z Lidla, za 14 złotych, to nie jest to, co tygrysy lubią najbardziej. Podobnie rzecz ma się z harlequinami i telenowelami, które tłumy śledzą z pasją –  przyciągają one czytelników i widzów, ale to nie wystarczy, by zwrócić uwagę krytyków. No bo i o czym tu gadać, skoro wszystko z góry wiadomo – mniej lub bardziej fortunne perypetie między bohaterami zakończą się banalnym, mydlanym happy endem, zwycięży łatwa, gładka, nudna przewidywalność. I pięknie – miliony nie oczekują przecież niczego więcej, wszak doktor Lubicz ma być dobry, mądry i mdły.

I dzisiejsze wtorkowe wina to właśnie jest doktor Lubicz. Vespral 2005 Gran Reserva Terra Alta Cosecha oraz Vespral 2006 Reserva Terra Alta Cosecha to butelki kilkunastozłotowe – i doprawdy trudno się po nich spodziewać iluminacji. Reserva 2006 okazała się rozlazła jak Rysiu z Klanu, sympatyczna, słodka, przeważnie dupowata, ale w pewnym sensie zdecydowana, z wyrazem alkoholowym i beczkowym. Gran Reserva to znowuż pani Stanisława – wino oksydowane, pachnące winnymi jabłkami i daleką nutą śliwki, bełkotliwie niewyraźne w ustach, po babcinemu mękolące.

W sumie najbardziej sprężysta i pijalna była pozawtorkowa Vespral  Reserva  Terra Alta Cosecha 2006 – co ciekawe, z okropnej flaszki odzianej w niegustowną złotą kabaretkę, w odróżnieniu od poprzednich, nowoczesnymi etykietami maskującymi swą populistyczną mizerię.

Ukradkiem lane w weekend komunijny, w otoczeniu sztucznych kwiatów i  kiczowatych bombonier, uchodzą takie wina, podobnie jak lecący w telewizorze w tle rodzinnego spotkania Klan czy inna Familiada, przy skręconym do granic słyszalności volume. Ale nie oszukujmy się, to nie jest i nie będzie żaden przyczynek do dyskusji. Czy to wtorek, czy też nie.

A o to, co mają do powiedzenia inni wtorkowi blogerzy – zgodni zresztą jak nigdy:

Czerwone czy białe

Jongleur

Uncle Matt in Travel

DoTrzechDych

Sstarwines

Winne Przygody

Nasze Wina

Białe nad czerwonym

Viniculture

Winna Pasja

Amarone

Reklamy

3 komentarze on “Bez dyskusji”

  1. Re pisze:

    Może zrób Kubo osobny wpis o meandrach wybierania przez Was do winnych wtorków win. Bo tak, jak kilka wpisów temu, w komentarzu żartowałem pisząc o BDSM, tak teraz zaczynam już głupieć. Przecież to jest tak, jakbym co tydzień próbował zdegustować Tyskacza, szukając w nim aromatów aronii…
    Pozdrawiam!
    Kris

    • kubajanicki pisze:

      No przyznam, że próbowałem sugerować zmianę tych akurat win, ale nie znalazłem posłuchu – w winnych wtorkach spierają się różne wizje popularyzowania wina, i bardziej bardziej egalitarne i bardziej zorientowane na jakość niż na dostępność… No ale pięknie się różnimy przecież 🙂

      • Re pisze:

        Nie no jasne Kubuś, ale można przecież tanio, a dobrze vide Loara czy takie tomko-gosiowe Primitivo…
        Kris


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s