Mistrzowie aperitifu

Z ideą aperitifu mamy w Polsce pewien podstawowy problem. Otóż jak wszyscy wiemy aperitif jest to picie alkoholu bez towarzystwa potraw – z założenia przed jedzeniem – co stanowi o jego odrębności. I tu zaczynają się schody. Jaką rację bytu ma tak rozumiany aperitif w kraju, w którym to właśnie picie do jedzenia stanowi – może wyjąwszy wesela – ewenement?  Gdyby przyjąć przewrotną perspektywę, można by nawet zaryzykować tezę, że w dziedzinie aperitifu Polacy są prawdziwymi mistrzami – pijemy bowiem  z równą chęcią i przed, i po jedzeniu, i zamiast niego.

Ale nie ma sobie jednak co żartów stroić z tak poważnego tematu – dobry aperitif potrafi cudownie poprawić humor i wyostrzyć apetyt, i jako taki zasługuje na propagowanie słowem i czynem.

A co na aperitif? Najlepiej lekkie młode białe wino, choćby portugalskie Vinho verde – a jeszcze lepiej wino musujące. Tych ostatnich wybór w Polsce rośnie z roku na rok, a wraz z nim poprawia się relacja cen do jakości. Możemy przebierać wśród tak ukochanych przez Niemców i Austriaków butelek włoskiego prosecco, możemy raczyć się katalońską cavą (polecam biodynamiczne cavy Albet i Noya dostępne choćby w krakowskim Wine Garage i warszawskiej Enotece Polskiej), a i miłośnicy Francji nie muszą nadwerężać portfela, bo dla szampanów fantastyczną alternatywę stanowią produkowane także metoda klasyczną, ale w innych regionach wina Cremant (np. znakomity Cremant d’Alsace od Bernarda Haegelina, o którym pisałem tutaj).

Pojawiają się także prawdziwe ciekawostki. Bugey to świeżej daty (2009) apelacja w departamencie Ain. Powstające tu wina w niewielkim procencie opuszczają miejsce powstania, a jeszcze rzadziej ruszają w świat – w większości wypijane są przez lokalnych mieszkańców. Jednym z rzadkich specjałów tej maleńkiej apelacji są musujące wina różowe Bugey-Cerdon, powstające z gron Gamay lub kupażu Gamay i Poulsard. Produkowane są one bardzo starą techniką zwaną methode ancestrale­ – wina butelkuje się przed zakończeniem fermentacji, a jej proces finalizuje się już w szkle.

W krakowskim sklepie Rendez-Vous en France pojawiło się naturalne Bugey-Cerdon od producenta Bertrand-Chapel. Różowy kolor jest intensywny, wpadający w czerwień, wino pieni się intensywnie pianą wręcz piwną. Nos jest bardzo przyjemny i zaskakująco złożony – rustykalna, pełna oksydacja daje silny aromat jabłkowy, czuć także gruszki w occie. W ustach czuć sporo cukru resztkowego, ale mimo to jest lekko i niemęcząco dzięki przyjemnej kwasowości. Doznania przypominają gaszenie intensywnego pragnienia gazowaną wodą mineralną z sokiem z czarnej porzeczki w upalny letni dzień… Aż się człowieka zaczyna rozglądać, czy gdzieś dookoła nie latają pszczoły.

To jest właśnie wymarzone wino na wymarzony aperitif – do picia przed, po i zamiast.

Reklamy

2 Komentarze on “Mistrzowie aperitifu”

  1. Łukasz Wiecheć pisze:

    Bardzo interesujący wpis – aperitif to rzeczywiście zaniedbany temat i sam mam czasem problem z wyborem! Vinho verde brzmi bardzo dobrze; moja znajoma z Francji stosowała także ciekawą kombinację: wino muskat plus… solone orzeszki.

    Na zdrowie!

  2. Joseph pisze:

    Kuba,

    I agree with Łukasz, Aperitif is often a neglected topic. Which is too bad because the aperitif sets the mood and can help create an appetite.

    Cheers


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s