From Austria with Love

Na wina austriackie wiele osób – i to nawet dość w wino zaangażowanych – się krzywi. Że kwaśne, że drogie, że dziwaczne… Cóż, kwaśne często, drogie jak cholera, dziwaczne i ekscentryczne jak ich twórcy, owszem, ale czy to jest powód żeby się krzywić? No skąd.

10 marca w warszawskim hotelu Marriott miała miejsce kolejna edycja cyklicznej prezentacji win, winiarzy i importerów -Austrian Wine 2011. W imprezie miałem okazję wziąć dzięki zaproszeniu przekazanemu przez zasłużoną firmę Austrovin – dziękuję pięknie. Podczas spotkania prezentowało się kilkadziesiąt winnic i dziesięciu importerów. Kilka godzin, jakie mogłem przeznaczyć na degustacje, to zdecydowanie zbyt mało – dlatego z przykrością kilka punktów programu musiałem sobie darować.  To, czego sobie nie darowałem, daje jednak wiele do myślenia.

Dwóch rzutkich, stawiających na oryginalność – tyleż win, co towarzyszącej im otoczki – winiarzy, czyli Michael Opitz i Leo Hillinger. Ten pierwszy ma w ofercie wina o ostrzegawczych nazwach McLaren Pole Position czy Mr. President (czyżby chodziło o zespół wykonujący sławetny hit Coco Jumbo?) – jednak to, czego miałem okazję spróbować, a więc Zweigelt 2009, Blaufrankisch 2009 i Roesler 2008 oraz świetne słodkie czerwone Cuvee Tiglat 2009 (kupaż Zwiegelta i Blaufrankischa) robiły bardzo dobre wrażenie swoim zrównoważeniem i raczej delikatnie użytą beczką.

Hillinger to już inna historia. Podstawowe, niebeczkowane wina zaskoczyły bezpretensjonalną pijalnością i soczystym owocem, jednak im wyższa teoretycznie półka, tym więcej wysilenia czuć było – aż po karykaturalnie beczkowe Hill Side 2008. Flagowe wino producenta Hill 1 2007 broni się, bo beczkowej muskulaturze towarzyszy podbudowa dobrej struktury i niezłej kwasowości, ale wciąż nie są to klimaty i emocje, których bym w Austrii szukał – 35 euro, 14,5% alkoholu… Podziękował.

Najdłużej zabawiłem przy stołach prezentujących wina winemakerek stowarzyszonych w grupie ARGE 11 Frauen & Ihre Weine. Nie chodziło nawet o to, że Austrian Wine wypadło 2 dnia po Dniu Kobiet – po prostu wciąż zbyt mało jest w głównym obiegu win robionych przez kobiety. A szkoda. Prezentowane tutaj wina – od bodaj 5 na 11 członkiń stowarzyszenia – warte są uwagi ze wszech miar.

Najjaśniejsze punkty to wina Birgit  Eichninger z regionu Kamptal – zwłaszcza świetny, pikantny, podstawowy Gruner Veltliner Hasel 2010, znakomity Riesling Gaisberg 2009 o odmianowym nosie i zaskakujących, śródziemnomorskich ustach z dominującą nutą oregano. Eichinger to także potężny, beczkowy Gruner o nazwie Goliath i takiejż  mocy – 13,5% alkoholu, mocna struktura, ale fun umiarkowany.

Ilse Maier to winemakerka winnicy Geyerhof, zajmującej 19 hekatrów w regionie Kremstal – i moje drugie kobiece odkrycie imprezy. Podstawowy Gruner Rosensteig 2009 o zapachowych nutach tropikalnych owoców i warzyw i cytrusowych ustach, wspaniały, kwiatowy i soczysty Gruner Steinleithn Erste Lange 2009 czy wreszcie wpadające w słodkie rejestry Gruner Gutsreserve 2009 i Riesling Kirchensteig Erste Lange 2009 – to wina, dla których warto byłoby pofatygować się do  Marriotta nawet wtedy, gdyby nikt inny tam nie dotarł.

Reklamy


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s